Enzo Fernandez kroczy śladami Zinedine’a Zidane’a

Bycie dzieckiem słynnego rodzica może być zarówno błogosławieństwem, jak i przekleństwem. Wie coś o tym Enzo Fernandez, syn Zinedine’a Zidane’a, który ostatnio zdecydował się na grę w młodzieżowej reprezentacji Francji do lat 19.

Jeśli jednak w przyszłości młody Enzo zechce zmienić zdanie, będzie mógł grać w barwach Hiszpanii – obywatelstwo uzyskał w 2006 roku, gdy miał 11 lat – lub Algierii, za sprawą dziadków. Uwagę może zwracać fakt, iż nie używa nazwiska swojego ojca. Wybrał panieńskie nazwisko matki. Jednak nawet taki zabieg nie pomoże mu w zmniejszeniu oczekiwań dotyczących jego osoby.

Bo czego można oczekiwać po synu trzeciego najdroższego piłkarza na świecie, mistrza świata i Europy, zwycięzcy Złotej Piłki oraz Ligi Mistrzów, gdzie w finale strzelił jedną z najpiękniejszych i najlepiej zapamiętanych bramek w historii futbolu? Zawodnika, którego podczas jednego meczu przez całe 90 minut śledziło 17 kamer na potrzeby filmu dokumentalnego?

Menedżer młodzieżowych reprezentacji Francji Willy Sagnol przekonuje, iż na barkach Enzo nie będzie spoczywała większa presja niż na innych. Ale czy ktoś w to wierzy? Gdy w wieku 16 lat został zaproszony przez Jose Mourinho na trening pierwszego zespołu Realu Madryt, miał okazję ćwiczyć u boku Cristiano Ronaldo, Mesuta Oezila czy Ricardo Kaki. Nazajutrz „AS” umieścił go na okładce – była to najważniejsza informacja dnia.

W takiej sytuacji każde zagranie natychmiast znajduje się pod lupą mediów i kibiców. Niezależnie od tego, czy akurat strzeli piękną bramkę z ponad 30 metrów – wtedy przypomni się np. pamiętną bramkę Zinedine’a Zidane’a z Bayerem Leverkusen – czy dostanie czerwoną kartkę za kopnięcie rywala. Wtedy natychmiast przypominane jest wykluczenie „Zizou” z finału mistrzostw świata 2006, nawet pomimo tego, iż była to jego jedyna czerwona kartka w całej profesjonalnej karierze.

Z nadmiernym zainteresowaniem związanym z Enzo Fernandezem stara się walczyć Didier Deschamps, selekcjoner reprezentacji Francji. – Zostawcie go, to jedyne, czego potrzebuje. To po prostu piłkarz ze znanym nazwiskiem. To nigdy nie jest łatwe, tym bardziej w tej sytuacji. „Zizou” miał swoje życie, swoją karierę. Enzo będzie miał swoją – tłumaczy.

Już sam dobór imienia nie był przypadkowy. Jednym z idoli „Zizou” był urugwajski ofensywny pomocnik Enzo Francescoli. To na jego grze wzorował się w młodości i nazwał jego imieniem najstarszego syna, oddając w ten sposób hołd.

Młodego Enzo oficjalna strona Realu Madryt uznaje za „niewyróżniającego się warunkami fizycznymi, lecz techniką i wspaniałą kontrolą piłki”, dodając do tego umiejętność gry obiema nogami czy silnym strzałem z dystansu. Już dwa lata temu Santiago Canizares, były bramkarz reprezentacji Hiszpanii, porównywał go do ojca przede wszystkim ze względu na podobny styl poruszania się po boisku.

Na razie Enzo myśli o przebiciu się do pierwszego składu Realu Madryt. Jeśli to mu się uda, presja wzrośnie jeszcze bardziej – ilekolwiek by nie osiągnął, zawsze będzie oceniany przez pryzmat ojca i jego dokonań. A prześcignięcie go oznaczałoby, że musiałby zostać jednym z najlepszych piłkarzy w historii. Jeśli nie najlepszym.

Klan Zidane’ów

Być może za kilka lat równie często będzie mówiło się o jego braciach. Wszyscy występują w młodzieżowych drużynach Realu Madryt – 15-letni Luca będący bramkarzem oraz 11-letni Theo i o 3 lata młodszy Elyaz. – Gdy kończyłem trening, we trójkę [z Enzo i Lucą] graliśmy każdego dnia. Jednak zawsze potrzebny był strzelający i broniący. Potrzebowaliśmy golkipera. Najstarszy zawsze wybiera najważniejszą rolę, więc Enzo strzelał, a Luca bronił. Spodobało mu się to – w ten sposób „Zizou” wyjaśnił, w jaki sposób bracia grają na tak diametralnie różnych pozycjach.

Jaki ojciec, taki syn?

Piłka nożna zna wiele przypadków, w których synowie słynnych piłkarzy postanowili pójść w ślady swoich ojców. Efekty bywały różne.

Jordi Cruyff nigdy nie dorównał Johanowi pod względem sukcesów, lecz mimo to może pochwalić się występami w Barcelonie oraz Manchesterze United, gdzie wygrał angielską Premier League. Z czasem zaczął grać w hiszpańskich średniakach, aż karierę kończył na Malcie. Talent Kaspera Schmeichela również nie rozwinął się tak, jak się tego spodziewano, lecz obecnie wraz z Leicesterem City jest na najlepszej drodze do awansu do Premier League.

Z drugiej strony Paolo Maldini dokonał wydawałoby się niemożliwego i w historii włoskiej piłki stał się osobą ważniejszą od swojego ojca, Cesare. Jego syn, Christian, ma 17 lat i występuje w młodzieżowych drużynach Milanu (aktualnie wypożyczony do Brescii). Diego Forlan dzięki zwycięstwu w Copa America 2011 dorównał zarówno ojcu, jak i dziadkowi – wszyscy reprezentowali Urugwaj, gdy ten sięgał po mistrzostwo Ameryki Południowej. Frank Lampard również okazał się o wiele bardziej uzdolniony niż ojciec.

Dopiero czas pokaże, do której grupy za kilkanaście lat zaliczony będzie Enzo Fernandez.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: