Dla Borussii skończyła się pewna era

Takiej Borussii już nie zobaczymy.

Futbol nie znosi próżni. Porażka w finale Ligi Mistrzów oznacza koniec pewnej ery w najnowszej historii Borussii Dortmund. Dla takich klubów wielki sukces często oznacza wielkei kłopoty. Bardzo łatwo paść ofiarą własnego sukcesu, tak jak Monaco, które po 2004 roku zaczęło stopniowo staczać się nie tylko w europejskiej, lecz również francuskiej hierarchii. Mario Gotze już przeszedł do Bayernu Monachium, Robert Lewandowski w najbliższym czasie powinien podążyć jego śladami – a to może być tylko początek zmian na Westfallenstadion. Najbliższe okienko transferowe może naznaczyć losy klubu na najbliższych kilka sezonów.

To w tym lecie może naznaczyć się wizja postrzegania Borussii Dortmund. Wyjścia są dwa – albo będzie to klub widziany przez innych jako przystanek do sławy dla takich piłkarzy jak Lewandowski, albo Dortmund stanie się miejscem, do którego lgnąć będą światowej klasy piłkarze skuszeni możliwością odbywania treningów pod okiem Jurgena Kloppa i rozgrywania spotkań przy oszałamiającym dopingu 80 tys. gardeł. – Nie kupiliśmy wielkich piłkarzy. My ich wychowaliśmy. Podoba mi się to – mówił po sobotnim meczu z Bayernem Monachium Mats Hummels. Taki model prowadzenia klubu ma swoje oczywiste pozytywy. Jednak niesie ze sobą również zagrożenia. Nie każdy młody Polak sprowadzony za 4,5 miliona jest w stanie wyrosnąć na wielką gwiazdę, tak samo jak i nie zawsze Japończyk kosztujący 350 tysięcy przyniesie swoją grą mistrzostwo i zostanie sprzedany za wielokrotność tej sumy.

Jak do tej pory Klopp wykazuje się niesamowitą skutecznością jeśli chodzi o transfery. Jednak właśnie teraz nadchodzi moment, w którym ten model musi zostać dostosowany do nowej, „pofinałowej” rzeczywistości. Borussia ewoluowała. To już nie jest kopciuszek który może wszystko, ale nie musi nic. Oczekiwania się zwiększają. Mówimy o finaliście Ligi Mistrzów i dwukrotnym mistrzu Niemiec w przeciągu ostatnich trzech lat. Naiwnością byłoby myślenie, iż wszystko będzie się działo jak dawniej. Pora przede wszystkim na poważne inwestycje. Niedopuszczalna jest sytuacja, w której przez cały sezon trener ma do dyspozycji zaledwie 14, 15 piłkarzy gotowych do gry o najwyższe cele. Tak samo nie można gonić wyniku w finale Ligi Mistrzów wpuszczając na boisko Juliana Schiebera. Naśmiewał się z niego nawet Jupp Heynckes: – Spodziewam się, że tą samą drogą pójdą Guendogan, Reus, Hummels, Piszczek, Subotić. A co tam, nawet Schieber! – Jeśli pod uwagę dodatkowo weźmiemy fakt, iż większością zawodników z podstawowego składu interesują się kluby o znacznie większych zasobach niż Borussia, to to lato wydaje się tym ważniejsze.

BVB potrzebuje piłkarzy gotowych wejść do składu od zaraz. Wiąże się to z niechybną zmianą priorytetów transferowych – o ile do tej pory piłkarze byli obserwowani głównie pod kątem możliwego rozwoju, o tyle teraz obecne umiejętności będą musiały wziąć górę. Co za tym idzie, wzrosną również wydatki, zarówno te na płace, jak i transferowe. Borussia musi zadbać o swój… PR. Ściągnięcie piłkarza z uznanym nazwiskiem, takiego jak chociażby Edin Dzeko, z pewnością pokaże nadać odpowiedni sygnał – „nie jesteśmy szkółką, tylko poważnym klubem, gotowym do walki o najwyższe cele”. Oczywiście, ściąganie młodych, jeszcze nie do końca ukształtowanych piłkarzy, których można ewentualnie sprzedać za większe pieniądze powinno być kontynuowane, choć nie można nastawiać się na przypadki takie jak Shinji Kagawa – zawodnik wyciągnięty znikąd, okazujący się nagle wielką gwiazdą. Teraz za piłkarzy takich jak Heung-Ming Son czy Christian Eriksen trzeba płacić grube miliony. Nawet Marco Reus kosztujący 17 mln został sprowadzony „po taniości”. Dortmundczycy aktywowali odpowiednią klauzulę w jego kontrakcie. W innym wypadku kwota byłaby zdecydowanie wyższa. A Reus mógłby grać dzisiaj w Bayernie i cieszyć się ze zdobycia Pucharu Mistrzów. Jak wiadomo, im wyższa cena, tym większe ryzyko wpadki transferowej. Sokratis Papastathopoulos wzmocni BVB za 9,5 mln, tymczasem stanowi zagadkę. W jednym wielkim klubie – Milanie – już się nie sprawdził.

Najlepszym ruchem Borussii byłoby zatrzymanie Roberta Lewandowskiego na Westfallenstadion za wszelką cenę. W końcu Polak w przeciwieństwie do Mario Gotze nie ma klauzuli odejścia. Przeważy opcja sportowa czy finansowa?

1 comment
  1. Tekst wyróżniony profilu Football Media. https://www.facebook.com/FootballmediaPL?ref=hl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: