Z deszczu pod rynnę?

Wygrana Milanu z Sieną w takich męczarniach to kapitalna informacja dla kibiców „Rossoneri” – Mediolańczykom zapewniła grę w eliminacjach do Ligi Mistrzów i jednocześnie udowodniła, jak słabym trenerem jest Massimiliano Allegri. Lista zarzutów wobec niego jest długa, lecz najlepszy dowód swojej nieporadności trener dał zestawiając skład na najważniejszy mecz w sezonie. W ofensywnym trio znalazł miejsce dla Robinho i M’baye Nianga czyli piłkarzy, którzy w tym sezonie razem strzelili 2 bramki (2 + 0). Na ławce pozostali Giampaolo Pazzini czy znajdujący się w słabszej formie Stephan El Shaarawy. Wartość dobrego trenera stanowi również to, ile potrafi wyciągnąć z posiadanego składu – Milan mający budżet płacowy na poziomie 120 mln euro wyprzedził Fiorentinę z budżetem 38 mln na finiszu ligi włoskiej o zaledwie 2 punkty. Oczywiście Allegri i jego współpracownicy musieli zmagać się z wieloma przeciwnościami, lecz mimo to różnica jest pokaźna.

Abstrahuję od wszelkich wypowiedzi ludzi związanych z Fiorentiną typu „Terzo Sul Campo” (Trzeci na boisku) czy słów Gonzalo Rodrigueza: „Jeśli powiem co tak naprawdę myślę, nie będę mógł zagrać we Włoszech ponownie”. Sędziowie to ulubiony temat dysput na Półwyspie Apenińskim. Oczywiście rzut karny nie istniał, zalągł się wyłącznie w głowie sędziego Bergonziego, lecz trzeba mieć wyjątkowo słabą pamięć, by mówić o jakimkolwiek spisku. Wystarczy przypomnieć innego arbitra – z domu Tagliavento, rodzice dali mu na imię Paolo. W bezpośrednim pojedynku Fiorentiny z Milanem mylił się we wszystkie strony. Niesłusznie wyrzucił Nenada Tomovicia z Violi, lecz później podyktował dla ekipy Vincenzo Montelli dwa rzuty karne, z których tylko jeden był prawidłowy. Pod koniec spotkania nie podyktował dużo klarowniejszej jedenastki na rzecz „Rossoneri”. Gdyby rzeczywiście istniał spisek mający na celu zaprowadzenie Milanu za rączkę do Ligi Mistrzów, wszystko rozstrzygnęłoby się w tamtym spotkaniu, na pewno nikt nie dyktowałby dwóch jedenastek dla ówczesnych gospodarzy. Spotkać można było się również z wypowiedziami, iż Fiorentina nie miała prawa wyprzedzić Milanu ze względu na wpływy tego drugiego zespołu, i tak dalej. Ci ludzie mają również problemy z pamięcią, czy już nie pamiętają 2009 roku? Nie przypominam sobie, by tam ktokolwiek forował „Rossoneri”.

Wymienianie wad Allegriego jest pracą niezwykle żmudną, robiłem to niejednokrotnie w różnych miejscach. Najbardziej zaskakująca jest niemoc tego zespołu w potyczkach z czołowymi zespołami ligi. W tym sezonie Milan zagrał dwukrotnie z Juventusem, Napoli, Fiorentiną, Udinese, Romą i Lazio, czyli pierwszymi siedmioma zespołami. Do tego zestawienia doliczam jeszcze Inter Mediolan – chyba nie trzeba tłumaczyć dlaczego. „Rossoneri” niegdyś słynący z bicia gigantów na możliwe 42 punkty zdobyli 14, czyli 33%. W 3 lata gry w Lidze Mistrzów Mediolańczycy w samej fazie grupowej wygrali 6 spotkań, zremisowali 7 i przegrali 5, nigdy nie wygrywając grupy. W fazie pucharowej nastąpiły 2 zwycięstwa, 2 remisy i 4 porażki. W czterech spotkaniach wyjazdowych zdobyli zaledwie jedną bramkę, z Barceloną na Camp Nou. W efekcie nie przyniosła ona nic (dane za kontem Twitterowym @rossoAnto).

Być może niedługo będziemy musieli przyzwyczaić się do widoku Seedorfa w garniturze

O ile odejście Allegriego (może to stać się oficjalnie już jutro, nieoficjalnie nastąpiło wczoraj) to dobra wiadomość, o tyle nazwisko następcy może mrozić krew w żyłach. Clarence Seedorf był znakomitym piłkarzem. Właśnie, piłkarzem. Jego zatrudnianie to zbyt wielkie ryzyko dla klubu takiego kalibru, lecz z perspektywy Silvio Berlusconiego to logiczna decyzja. Nie dogaduje się z Allegrim, nigdy mu się to nie udawało – Max przetrwał trzy sezony wyłącznie dzięki poparciu Adriano Gallianiego. Berlusconi marzy o własnym Pepie Guardioli, wybitnym piłkarzu obejmującym klub i prowadzącym go do wielkich sukcesów, prezentując przy okazji ofensywną i ładną dla oka piłkę. Jednak wbrew pozorom taki wybór może nieść ze sobą jeden olbrzymi pozytyw w postaci większego budżetu transferowego. Prezydent Milanu z pewnością będzie chciał pomóc swojemu kandydatowi w osiągnięciu dobrych wyników sprowadzając niezbędne wzmocnienia, a kilka pozycji wymaga wzmocnienia „od zaraz”. Będzie to również sposób na uciszenie kibiców niezadowolonych z wyboru Seedorfa, a takich może być wielu. Bardzo wielu. Byłby to też wybór mający wymiar historyczny – do tej pory żaden czarnoskóry trener nie prowadził drużyny w Serie A. Mając przychylność Berlusconiego można działać na zupełnie innym poziomie, takiego komfortu nie miał Allegri.

Na San Siro zapowiada się najgorętsze lato od kilku lat.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: