A może tak porozmawiajmy o piłce nożnej?

– Nie mogliśmy awansować albo ktoś tego nie chciał – mówił Manuel Pellegrini po porażce z Borussią Dortmund. Kwestia sędziowania nie wybiła się dzisiaj na pierwszy plan wyłącznie ze względu na niesamowite wydarzenia, jakie miały wczoraj miejsce na Westfallenstadion. Szejk Abdullah bin Nasser Al-Thani żąda wręcz wszczęcia śledztwa przez UEFA w sprawie ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Pytanie cisnące się na usta brzmi: po co?

Mam wrażenie, że w ostatnich latach zbyt dużo mówi się o sędziach. Od jakiegoś czasu wyznaję zasadę pozwalającą cieszyć się piłką nożną w większym stopniu – w miarę możliwości staram się ignorować pomyłki arbitrów. Nie jest to łatwe, w końcu każdy kibic niejednokrotnie czuł się oszukany przez panów w czerni, cierpiał z tego powodu. Jednak po jakimś czasie jest łatwiej. Można skupić się na piłce nożnej w jej najpiękniejszej postaci, nie na tym, czy arbiter słusznie odgwizdał spalonego. Poczucie niesprawiedliwości, oszustwa jest w tym wszystkim najgorsze, to zrozumiałe. Z takiego założenia wychodzą dziś kibice i włodarze Malagi mówiący wręcz o „rasizmie”. Szkoda, że Al-Thani nie rozwinął tej myśli. Jestem ciekaw, co się kryje pod tym pojęciem.

Błędy sędziów są częścią tej gry. Pewnie, każdy buntuje się przeciwko temu stwierdzeniu, ale na chwilę obecną jest to fakt. Żadne dyskusje, płacze i utyskiwania nie zmienią tego w najmniejszym stopniu. Tylko FIFA i UEFA mogą zmienić zaistniałą sytuację. Wprowadzenie powtórek to oczywiście świetny pomysł i tani w realizacji (w przeciwieństwie do GoalControl 4D), lecz trudno będzie go uświadczyć w przeciągu najbliższych lat. Wspomniane GoalControl to krok w dobrym kierunku, lecz czy zmieni on aż tak wiele? Czy kibice, piłkarze i – przede wszystkim – sędziowie odczują jego obecność? Sytuacji w których przedmiotem kontrowersji jest to, czy piłka przeszła linię bramkową czy nie jest jak na lekarstwo. Ile ich było w ostatnich latach? Lampard na MŚ 2010, Dević na Euro 2012, Muntari w pamiętnym meczu z Juventusem. Sięgając pamięcią dalej można zaliczyć do tego grona bramkę Luisa Garcii w 1/2 LM z Chelsea.

To spalone, faule i zagrania ręką (w tej kolejności) są najczęstszymi przyczynami jałowych dyskusji. Zlatan Ibrahimović strzela bramkę Barcelonie będąc na kilkumetrowym spalonym a Mario Mandzukić wystawia piłkę Thomasowi Mullerowi jak na tacy samemu będąc kilka sekund wcześniej na ofsajdzie. Ale czy jest sens tracić nerwy nad tymi sytuacjami, walcząc tak naprawdę z wiatrakami? Kontrowersje można znaleźć niemal w każdym spotkaniu. To na nie kibice i piłkarze mogą zwalić winę po porażce, odpychając od siebie odpowiedzialność za wynik. „Przegraliśmy, NO ALE sędzia nie dał nam dwóch karnych, nie zauważył spalonego przy bramce rywali”, itd.

Malaga stanowi idealny dowód na to, jak wybiórczo można selekcjonować błędy sędziów. „To oni są winni porażce, nie zauważyli dwóch spalonych w jednej akcji!”, grzmi hiszpański klub. Ciekawe, że nikt nawet się nie zająknął o bramce Eliseu, nieomal dającej im awans. Ofsajd? „Oj tam, oj tam.”

Naprawdę tęsknię za czasami, w których więcej niż o arbitrach mówiło się o piłce nożnej. W tym kontekście rozwój technologii i możliwość wielokrotnego oglądania każdej akcji z różnych kamer okazał się przekleństwem.

1 comment
  1. Motrreh said:

    Ale musisz przyznać, że o ile spalone łatwo wychwycić to faule są często sprawą interpretacji. Uważam, że powtórki takich sytuacji wprowadziłyby tylko i wyłącznie więcej chaosu i więcej oskarżeń o stronniczość, bo sędziego nie można byłoby można byłoby tłumaczyć złym ustawieniem, koniecznością podjęcia szybkiej decyzji etc.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: