Zabrakło ambicji? A może organizacji?

Słucham wypowiedzi reprezentantów Polski po meczu z Ukrainą i nie dowierzam temu, co słyszę. – Zabrakło takich cech jak ambicja i walka. O tym w ogóle nie powinniśmy rozmawiać w przypadku meczów reprezentacji. W tych elementach zespół ukraiński zdecydowanie nas przewyższał – mówi Marcin Wasilewski. Wtóruje mu Artur Boruc. – Nie byliśmy agresywni. Zabrakło ambicji i charakteru. – W te same tony bije Grzegorz Krychowiak, wokół koncentracji i zaangażowania toczą się również rozmowy wielu kibiców, słusznie narzekających na niedobór tych cech. Problem tkwi jednak gdzie indziej. Wola walki i ambicja to oczywiście bardzo ważne kwestie, dzięki którym niejednokrotnie można odwracać losy spotkania. Lecz nie powinny one przykryć faktu, iż reprezentacja nie ma wypracowanych schematów. Żadnego systemu. Zero taktyki.

Wczorajsze spotkanie przywołało najgorsze demony z kadencji Franciszka Smudy – brak jakiejkolwiek organizacji. Piłkarze biegali gdzie popadnie, „na czuja”. Polacy wyglądali jakby grali w 7, może 8. Atakuje Ukraina i nie ma komu bronić. Polska kontratakuje i z przodu zionie pustka. Kuba Błaszczykowski miota się na prawym skrzydle, bo nie ma z kim rozegrać piłki. W międzyczasie doskakuje do niego 2, 3 rywali i akcja zostaje skasowana.

Bramce Jarmołenki można było w prosty sposób zapobiec. Każdy, kto choć raz widział zawodnika Dynama Kijów w akcji musi wiedzieć, iż zejście z prawego skrzydła do środka na lewą nogę to jego zagranie popisowe. To podręcznikowy przykład „odwróconego skrzydłowego”. Wystarczyło odpowiednio poinstruować polskich zawodników by mu to uniemożliwiali. Przynajmniej starali się to robić. Tymczasem nie minęło 90 sekund i Jarmołenko po charakterystycznej dla siebie akcji pokonał Artura Boruca. Zachowanie obrony przy bramce Zozulji to również piłkarski kryminał. Wystarczy spojrzeć na poniższy obrazek.

Bez tytułu

Akcja weszła w niebezpieczną fazę gdy ukraiński pomocnik zszedł z prawego skrzydła do środka – Sebastian Boenisch widocznie cały czas myślał, że rywale będą dobiegać do linii końcowej i stamtąd centrować. Ale skąd oni mieli to wiedzieć, skoro Huberta Małowiejskiego, szefa banku informacji kadry bezlitośnie punktował przed, w trakcie i po meczu na Twitterze Andrzej Gomołysek z taktycznie.net? Ukraińcy mieli być świetni w defensywnych stałych fragmentach gry. Tymczasem większość groźnych sytuacji Polacy stworzyli właśnie po rzutach wolnych i rożnych. Strzegący bramki naszych wschodnich sąsiadów Andrij Pjatow z pewnością nie jest specjalistą od wychodzenia do dośrodkowań, wyłapywania górnych piłek.

W każdej groźnej sytuacji Polacy strzelali wprost w ukraińskiego bramkarza, czy to uderzenie Boenischa (po SFG), czy sam na sam Obraniaka. Można dyskutować o przydatności Francuza dla reprezentacji, albo o tym, że nieudane zagranie lewego obrońcy kadry (czyli wybicie piłki na oślep) zainicjowało akcję rywali po której strzelili pierwszą bramkę, ale… po co? W chwili gdy tą reprezentacją rządzi chaos, przypadek, wymiana jednego, dwóch czy nawet pięciu piłkarzy zmieni niewiele. Boenisch za Wawrzyniaka, Majewski za Obraniaka, Wawrzyniak za Boenischa, Obraniak za Majewskiego. Można licytować się na argumenty po każdym nieudanym spotkaniu, lecz nie przyniesie to żadnych efektów.

Warto mówić o problemie zaangażowania czy ambicji kadrowiczów, bo to niezwykle ważne kwestie w futbolu, zwłaszcza reprezentacyjnym. Jednak nawet gdyby reprezentanci Polski gryźli trawę i jeździli na dupach nie zmieniłoby to problemów tkwiących głębiej. Waldemar Fornalik musi zadbać o taktykę, organizację gry. Dopiero później można zabierać się za sferę psychologiczną, która jest wspaniałą wymówką po takim meczu.

Przy nieco większej uwadze każdej z tych bramek można było uniknąć. Nie wynikały one z geniuszu Ukraińców. Z tego powodu może być szkoda tej porażki – do pokonania piątkowych rywali nie potrzeba było wielkiej drużyny i wielkiego meczu. Wystarczyłoby odrobinę porządnej gry. Jeśli Fornalikowi w najbliższym czasie nie uda się tego zmienić, sięgnięcie po uznanego zagranicznego trenera może wydawać się koniecznością. „Polska myśl szkoleniowa” poniosła kolejną klęskę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: