Kto może sobie pozwolić na Bale’a?

– Nie obawiam się przeprowadzki zagranicę, chciałbym doświadczyć gry w innej lidze, zasmakować innej kultury. Jeśli odpowiedni zespół złoży ofertę, z pewnością ją rozważę – mówił Gareth Bale. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można orzec, iż obok Falcao czy Edinsona Cavaniego będzie jedną z większych gwiazd letniego okienka transferowego. A może największą? Od czasu gdy w lecie przedłużył kontrakt zmieniło się wiele. Z bardzo dobrego zawodnika ewoluował w świetnego, być może najlepszego brytyjskiego piłkarza, choć konkurentów do tego miana nie ma zbyt wielu.

Na jego usługi mogłoby pozwolić sobie tylko kilka klubów – duopol z Manchesteru, Barcelona, Bayern Monachium, Paris Saint-Germain i Real Madryt. Wszystkie inne kluby odpadają w przedbiegach, ze względu na poziom sportowy i/lub finanse. Sir Alex Ferguson był gotowy pozyskać Walijczyka jeszcze gdy ten występował w barwach Southampton, lecz Tottenham jego zdaniem okazał się lepszą opcją rozwoju. Przechodząc latem do „Czerwonych Diabłów” natychmiastowo podniósłby jakość tej ekipy. Ashley Young czy Antonio Valencia to nieźli zawodnicy, lecz daleko im do „klasy światowej” gwarantowanej przez Walijczyka. Grający niewiele Nani prawdopodobnie odejdzie z Old Trafford.

Manchesterowi City przydałby się taki powiew świeżości. Na przeszkodzie stoi jednak Financial Fair-Play, które skomplikowało letnie transfery – przez te reguły Roberto Mancini nie otrzymał wsparcia na jakie oczekiwał, które w jego mniemaniu przyczyniło się do tego, iż „Citizens” niemal na pewno nie obronią tytułu mistrzowskiego. Pytaniem otwartym jest: kto decydowałby o nowych wzmocnieniach? Czy dni Włocha są policzone, nastąpi zmiana na tym stanowisku? Czy nowy menedżer, kimkolwiek by on nie był, uczyniłby z Bale’a priorytet transferowy, a nie wolałby pozyskać napastnika pokroju Falcao?

Podobny problem co Manchester City posiada PSG, którego swobodę również wydaje się ograniczać FFP, choć podpisane niedawno „wątpliwe” kontrakty mogą pozwolić im zapomnieć o tym w trakcie negocjacji. Tylko czy Bale zdecydowałby się na taki ruch, zamieniłby Premier League na nieporównywalnie słabszą Ligue 1? Poza tym w Paryżu już teraz istnieje problem bogactwa w ofensywie. Za to Pep Guardiola w Bayernie Monachium będzie prawdopodobnie dysponować budżetem pozwalającym mu na spełnienie najskrytszych transferowych marzeń. Jednak czy potrzebny byłby mu Walijczyk w sytuacji, gdy na skrzydłach mogą występować Muller, Ribery czy Robben? Pozyskanie Bale’a z pewnością stanowiłoby jasny sygnał, iż nie zamierza imitować taktyki dzięki której odnosił sukcesy w Barcelonie, innym klubie mogącym być zainteresowanym piłkarzem Tottenhamu Hotspur. Dani Alves otwarcie wyrażał chęć dzielenia szatni z Walijczykiem, lecz jak go pomieścić w tej ekipie? Dywagacje o kryzysie „Dumy Katalonii” odłóżmy na razie na bok, każda drużyna miewa lepsze i gorsze okresy. Związek Bale’a i Barcelony mógłby zakończyć się błędem krytycznym mówiącym o niekompatybilności tychże organizmów. „Blaugrana” jak wiadomo lubi pieścić piłkę, spokojnie rozgrywać akcje, przyspieszając dopiero pod ich koniec. Specjalnością Walijczyka, który w wieku 14 lat biegał na 100 metrów w czasie 11,4 sekundy są huraganowe, zabójcze ataki. By ten eksperyment mógł wypalić, zespół z Camp Nou musiałby dość znacząco zmienić swój styl gry. Wątpliwe, by zrobili coś takiego dla Bale’a.

Absolutnym faworytem jest Real Madryt, do którego sposobu gry Walijczyk jest przystosowany najlepiej. Po ostatnich wspaniałych występach porównywany był do Cristiano Ronaldo chociażby ze względu na skuteczność rzutów wolnych. Finanse nie byłyby problemem, lecz wyrastają tu dwa inne – kto będzie trenerem Realu zakładając, że Jose Mourinho odejdzie? I jak pogodzić CR7 z Bale’m w jednej ekipie? Obaj piłkarze lubią poruszać się w podobnych strefach boiska. Owszem, Walijczykowi zdarza się ostatnio gra w środku pola, lecz na Santiago Bernabeu niekwestionowanym królem tego rejonu boiska jest Mesut Ozil. Portugalczyka nikt z lewego skrzydła nie ruszy, więc może prawa flanka? Na wiele pytań brakuje odpowiedzi.

Angielskie kluby wydają się być na straconej pozycji – pierwszy powód to wspomniany na początku tekstu cytat. Bale w wieku 15 lat opuścił dom, by przenieść się do akademii Southampton, więc takie wyzwanie 9 lat później nie stanowi dla niego problemu. Widzi w tym okazję do nauki języka, poznania nowych ludzi, innego kraju, własnego rozwoju.

Drugim czynnikiem, być może najważniejszym, jest Daniel Levy, prezes Tottenhamu. Jeden z najtwardszych negocjatorów w piłce nożnej, nie spuszczający z ceny ani trochę. Gdy został przyparty do muru przez Lukę Modricia był w stanie sprawić, iż ten nie odszedł do lokalnego rywala, Chelsea. Chorwat jeszcze przez rok reprezentował barwy „Kogutów”. Zachowanie w lecie będzie mówiło wiele o planach Tottenhamu – jeśli Bale odejdzie, zespół z White Hart Lane dostanie etykietę klubu sprzedającego, dostawcę piłkarzy i wylęgarni talentów dla większych drużyn. Oprócz Modricia w przeszłości z WHL odchodziły inne gwiazdy, takie jak Michael Carrick czy Dimitar Berbatov, obaj do Manchesteru United. Jednak domniemane zainteresowanie wielu klubów sprawi, iż Tottenhamowi bardziej opłacałoby się sprzedać Bale’a poza granice Wielkiej Brytanii.

Z drugiej strony liga hiszpańska zdecydowanie różni się od Premier League, co zauważa Michael Laudrup. – Występując w Barcelonie albo Realu Madryt nie grasz na całej długości boiska tylko ostatnich 20 czy 25 metrach. Oglądając mecze Barcelony widać to wyraźnie – nie ma miejsca, nie ma gdzie biegać. Jeśli przejdzie do Hiszpanii i zagra dla któregoś z czołowych klubów, wtedy ta część gry będzie sprawiać mu sporo trudności. Myślę jednak, że mając odpowiednią jakość zawsze się jakoś zaadaptujesz. –

Istnieje jeszcze jeden wariant, dosyć często pomijany. Tottenham utrzymuje przewagę nad goniącymi ją ekipami w tabelami i kwalifikuje się do przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów. Bale przekonany przez prezesa Levy’ego, który już wcześniej opowiadał mu o planach rozwoju klubu i budowie nowego stadionu zostaje na kolejny rok, może dłużej. Odejście z północnego Londynu wiąże się ze sporym niebezpieczeństwem. Dla kibiców Tottenhamu jest idolem i gwiazdą. W dodatku jego córka nazywa się Alba Violet Bale, czyli AVB – zupełnie jak jego obecny trener, Andre Villas-Boas. Obaj panowie znajdują się w świetnych relacjach, między innym dzięki Portugalczykowi Walijczyk niesamowicie rozwinął się w tym sezonie, ewoluował jako piłkarz. Angielskie media spekulują o tym, iż Daniel Levy będzie w stanie niemal podwoić tygodniówkę swojej gwiazdy tylko po to, by ją zatrzymać na White Hart Lane. Nietrudno wyobrazić sobie Bale’a biegającego w barwach „Kogutów” w przyszłym sezonie, prawda?

Jedno jest pewne – jeśli utrzyma obecną formę, to w zbliżającym się lecie może stanąć przed najważniejszą decyzją w swojej karierze. Odwrotu i odwołań od niej nie będzie.

1 comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: