Rozsądek, towar deficytowy

thesun

W jakich czasach żyjemy, skoro nawet chłopcy od podawania piłek symulują urazy? To niesamowite, że 17-letni Charlie Morgan został wykreowany na ofiarę starcia ze złym Edenem Hazardem. Sęk w tym, iż zawodnik Chelsea nawet nie kopnął tego chłopaka.

A nawet jeśli by to zrobił, to i tak niewiele by to zmieniało.

Czy Belg powinien był kopać piłkę, gdy ta znajdowała się pod Morganem? Pewnie, że nie. Hazardowi poluzowały styki w mózgu, zapewne nie po raz pierwszy i nie ostatni. W przypływie adrenaliny nie pomyślał, o tym co robi. Zapłaci za to sporą karę w postaci kilkumeczowej dyskwalifikacji. Mimo to, trudno mi w tej sytuacji atakować piłkarza Chelsea. Miał grzecznie stać i poczekać, aż chłopak raczy mu oddać piłkę? Jasne, że Morgan jako kibic Swansea przeciągał nieco aktywność, lecz zrobił to w sposób urągający wszelkim standardom. Czy Hazard powinien go zapytać: „przepraszam bardzo, czy mógłbyś podać mi tę piłkę szybciej? Trochę mi się śpieszy i moim kolegom, bo mamy tylko 10 minut na strzelenie dwóch bramek. Byłbym rad, gdybyś okazał zrozumienie dla mej prośby.”

Napiętnowanie Hazarda i pomijanie roli „chłopca” do podawania piłek sprawia, iż liczba nurków i – za przeproszeniem – zwykłych boiskowych pizd z każdym rokiem się powiększa. Delikatny kontakt? Od razu upadam, zwijając się w agonii, a nuż rywal dostanie kartkę. Wszyscy „piłkarze” tego typu powinni godzinami oglądać występy AFC Wimbledon by zrozumieć co nieco. Takie rzeczy powoli sprawiają, iż piłka zaczyna gnić od środka.

Podobnie ma się sprawa z kibicami – oni mogą obrażać piłkarzy niewybrednymi wyzwiskami przez cały mecz i wszystko jest w porządku. Jednak gdy sam zainteresowany zareaguje, odrzuci w ich stronę monetę (vide Jamie Carragher) czy pokaże środkowego palca, od razu podnosi się larum, przecież takie zachowanie jest niedopuszczalne! „Piłkarze powinni dawać przykład, być wzorami postępowania!”, zakrzykną niektórzy. Cóż, jeśli jakikolwiek dorosły człowiek myśli, iż to właśnie w sporcie jego dziecko znajdzie wzory do naśladowania to powinien zostać natychmiastowo pozbawiony praw rodzicielskich.

Oczywiście media zrobiły swoje w tej sprawie. Wystarczy spojrzeć na zdjęcie u góry tekstu i sugestywne zdjęcia oraz podpis ze strony internetowej „The Sun”, z wyszczególnionymi słowami „police” oraz „kicked”. Wymowne.

Również one odegrały główną rolę w innym wydarzeniu, czyli konferencji Florentino Pereza, prezesa madryckiego Realu. „Mourinho zostanie zwolniony”, ta wiadomość obległa internet lotem błyskawicy. Wszystko w związku z informacjami „Marki”, zdaniem której czołowi piłkarze Realu postawili ultimatum – albo oni, albo trener. Perez wszystkiemu zaprzeczył, a klub przygotowuje pozew przeciwko dziennikowi. Jeśli do procesu dojdzie, mam szczerą nadzieję, iż „Marca” sromotnie go przegra.

Hiszpański rynek medialny mnie przeraża. Codzienna pogoń za newsami związanymi z Realem i/lub Barceloną sprawia, że największe dzienniki publikują niesprawdzone informacje lub kompletnie wyssane z palca. Niektóre newsy wydają się być tworzone na podstawie nadinterpretacji pewnych zdarzeń. Przypomina mi to wypracowania szkolne, w których na podstawie strzępka tekstu trzeba wywnioskować jak najwięcej faktów, zinterpretować to dzieło. Podobnie działają te dzienniki, analizując kilkukrotnie każde słowo, każdy gest, każde, nawet najmniejsze zachowanie. Szkoda, że w większości przypadków prowadzi to do nadinterpretacji, opisywane są rzeczy, które nigdy nie miały miejsca – tyczy się to zarówno tych nieszczęsnych wypracowań, tak jak i newsów, komentarzy.

Najgorszy jest fakt, iż trudno mi jednoznacznie winić za wszelkie zło tego świata media. Jasne, to co robią nie jest dobre, lecz one dostarczają czytelnikom dokładnie to, czego oczekują. To oni są temu winni. Gdyby „Marca” czy inny „AS” zaczęły nagle publikować same sprawdzone informacje to by niczego nie zmieniło. Sprzedaż spadłaby o połowę, ich miejsce na rynku zająłby inny tytuł. Ludzie wierzą praktycznie we wszystko, co przeczytają. „Ostatnio w Goal.com pisali, że Lewandowski idzie do United, podali nawet konkretne kwoty, więc pewnie jest coś na rzeczy!”. Błąd. Media, zwłaszcza te hiszpańskie, angielskie i włoskie niemal nic nie wiedzą o transferach. Strzelają na ślepo licząc, że uda im się cokolwiek trafić. Większość sag transferowych tworzą sami lub na podstawie bardzo słabych przesłanek. Ktoś w Anglii rzuci plotkę, że Ferguson oglądał Lewandowskiego, polskie media to przepiszą i dodadzą od siebie coś „ekstra”, i po kilku dniach okazuje się, że w sumie kluby już się dogadały a Polak leci do Manchesteru na testy medyczne. To samo dzieje się we Włoszech, turyński „Tuttosport” sprawił, iż rzesze fanów Juventusu uwierzyły w możliwość przyjścia Robina van Persiego, mimo że ten transfer zachwiałby wszelkimi prawidłami wszechświata.

Pora by zacząć wykazywać więcej rozsądku. To naprawdę nie jest trudne.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: