Socjalizm Wengera prowadzi donikąd

Powszechnie za przyczynę exodusu kolejnych kapitanów Arsenalu i jego gwiazd uznaje się brak sukcesów, gwarancji gry o najważniejsza trofea oraz niechęć Arsene’a Wengera do obdarowywania piłkarzy nader okazałymi kontraktami. Jak to jest możliwe, skoro średnia płaca w Arsenalu wynosi 61 tysięcy funtów, natomiast w odnoszącym liczne sukcesy Manchesterze United ta kwota jest zaledwie o 3 tys. większa?

Francuski szkoleniowiec jest dumny z wprowadzonego przez siebie „socjalistycznego modelu” płac. Polega on na tym, iż różnice pomiędzy najlepiej a najgorzej zarabiającymi piłkarzami nie są tak wielkie jak w innych klubach. Wenger znany jest ze swoich twardych zasad, których sztywno się trzyma, lecz akurat ta reguła przynosi Arsenalowi wymierne straty. Francuz w ten sposób promuje przeciętność. Zawodnicy, zwłaszcza najlepsi, wiedzą, że nawet wysoka forma, regularna dobra gra nie zagwarantuje im znacznej podwyżki. Między innymi z tego powodu mają trudności, by oprzeć się lukratywnym ofertom z porównywalnych piłkarsko klubów, gdzie mogą powalczyć o trofea i zarobić pieniądze bardziej adekwatne do swych umiejętności.

Nader hojne wynagradzanie słabszych piłkarzy również ma swoje negatywne skutki. W ten sposób Wenger hoduje „maruderów”, zawodników, którzy nie wnoszą do drużyny niewiele lub nic, jednocześnie pobierając sowite pensje. Andre Santos czy Johan Djourou zarabiają 50 tys. funtów tygodniowo, co daje 2,6 mln w skali roku. Arsenal chętnie by ich się pozbył (Szwajcar został wypożyczony do Hannoveru), lecz sami zainteresowani nie chcą odchodzić, skoro pokaźne pieniądze regularnie spływają na ich konta bankowe. Równie trudno, jeśli nie ciężej jest znaleźć kluby chętne i zdolne do pokrycia takich zarobków piłkarzy, którzy wybitni nie są. Czy w jakimkolwiek innym klubie Gervinho mógłby liczyć na 3,7 mln rocznie?

Ujawnione w listopadzie 2012 roku przybliżone zarobki piłkarzy Arsenalu mówią wiele. Sebastien Squillaci zarabia 50 tysięcy, tyle samo co Wojciech Szczęsny, zaledwie o 5 mniej niż Jack Wilshere, o 10 więcej od Park Chu-Younga (aktualnie wypożyczony do Celty). Przypadek Koreańczyka jest ciekawy, gdyż w Arsenalu rozegrał jedno oficjalne spotkanie. Danny Welbeck zarabiał w Manchesterze United 15 tys. – by otrzymać znaczną podwyżkę, musiał udowodnić na boisku, iż na nią zasługuje. Takie wykorzystywanie budżetu płacowego jest patologią zakrojoną na szeroką skalę, podobnych kwiatków jest zdecydowanie więcej. Wenger złamał się w przypadku Lukasa Podolskiego, zarabiającego 100 tys. tygodniowo. Jednak czy jest to piłkarz, zasługujący na taką pensję? Saga z podpisaniem nowego kontraktu przez Walcotta trwała miesiącami, destabilizująco wpływając na zespół. Anglik według angielskich mediów ma zarabiać nieznacznie więcej niż Niemiec.

Swoją drogą, czy Andrejowi Arszawinowi ktokolwiek zaproponuje 80 tys. za tydzień, czyli ponad 4 mln funtów rocznie? Te środki można by przeznaczyć na znacznie lepszego piłkarza. Gdyby Borussia Dortmund podobną kwotę zaoferowała Robertowi Lewandowskiemu (nawet w euro), to wszelkie bezsensowne spekulacje o przejściu do Manchesteru United ucichłyby w jednej chwili, a Lewy przedłużyłby kontrakt natychmiastowo. Swoją drogą, zespół z Westfallenstadion jest modelowym przykładem zarządzania finansami. W ostatnich 5 latach wydatki na płace wzrosły ponad dwukrotnie (z 37 do 80 mln euro, w Arsenalu wynoszą one ponad 143 mln – w dodatku funtów), lecz stanowią one tylko o 1% przychodów więcej niż w ówczesnym czasie (42%). W Arsenalu jest to 61%, ta kwota wzrosła aż o 11 punktów procentowych od 2010 roku.

Włodarze Arsenalu liczą na Financial Fair Play, mające wprowadzić ich zdaniem „normalność”. Jest to jednak kolejna oznaka idealistycznego myślenia – FFP nie zmieni błędnej strategii londyńczyków, to Wenger musi zrewidować swoje ideały, jeśli jeszcze kiedykolwiek chce zdobyć jakieś trofeum. Działa bez wyobraźni, największą szkodę wyrządzając swojemu klubowi i jego kibicom, którzy kupują najdroższe bilety w całej Europie.

Recepta na poprawę sytuacji Arsenalu jest prosta. Wyplenić „maruderów” a ich następcom zaoferować pensje bardziej adekwatne do ich umiejętności. Dzięki temu Arsenal będzie w stanie oferować najlepszym ponad 100 tys. funtów tygodniowo. Ich trzeba nagradzać, przeciętność tępić. Środki w budżecie na to są, wystarczy je mądrzej zagospodarować.

większość danych finansowych pochodzi ze znakomitego bloga The Swiss Ramble

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: