Raj na ziemi

Decyzja Pepa Guardioli, by pracować w Bayernie Monachium to znak czasów. Czasów, w których liga niemiecka bezceremonialnie wpycha się między angielską Premier League i hiszpańską La Liga. Jego zatrudnienie to nie tylko sukces Bayernu, lecz przede wszystkim Bundesligi, której potencjał marketingowy w jednej chwili został zwiększony kilkukrotnie. Jurgen Klopp ma rację mówiąc o niej jako „raju na ziemi”.

„Guardiola wolał Bayern od angielskiego hałasu”, celnie napisał hiszpański dziennik „El Pais”. Celnie, gdyż wydaje się to być podstawowy powód, dla którego Guardiola wybrał Niemcy. Hiszpańskiego szkoleniowca musiały zmęczyć ciągłe wojenki z Jose Mourinho. Kto wie, czy to nie był jeden z podstawowych powodów, dla którego opuścił Barcelonę. Idąc do Anglii takie walki stałyby się codziennością. Pep woli spokój, skupić się na wykonywanej pracy – z czołowych lig taki komfort gwarantowała mu tylko Bundesliga, w niej jedynym poważnym kandydatem był Bayern.

W ten sposób kapitalnie wpasował się w aktualną koniunkturę. Niemieckie kluby jak burza niszczą kolejnych rywali w europejskich pucharach (7 na 7 drużyn awansowało do kolejnych faz LM / LE). Borussia Dortmund grupę śmierci zakończyła na 1. miejscu, bez żadnej porażki, wraz z Bayernem są jednymi z pretendentów do zwycięstwa w majowym finale na Wembley. W przeciwieństwie do np. La Ligi, fundamenty Bundesligi są zdrowe – kluby nie mają problemów finansowych, regularnie przynosząc zyski a podziały profitów z praw telewizyjnych są sprawiedliwe. Zaplecze posiadają podobne do Hiszpanów, młodzież z obu tych państw góruje nad rówieśnikami z Europy. Niemcy powinny być dzisiaj wzorem dla wszystkich lig europejskich, przede wszystkim dla Premier League.

Najtańszy bilet na mecz EPL kosztuje średnio 28,30 funtów, natomiast karnet sezonowy 467,95. Jako że niemal wszystkie niemieckie kluby są posiadane przez kibiców (zasada 50+1), ceny za naszą zachodnią granicą są zdecydowanie bliższe normalności – odpowiednio 10,33 funta i 207,22. Dystans ten stale się powiększa, chociaż różnica w poziomie sportowym obu lig od kilku lat regularnie się zmniejsza. Christian Seifert, dyrektor generalny Bundesligi mówi: – Większość prezesów i dyrektorów było kiedyś kibicami i piłkarzami. Z czysto biznesowego punktu widzenia mogliby podnieść ceny i zarobić więcej. Nie zdecydowali się jednak na ten krok, chcą, by rodziny wspierające kluby od pokoleń mogły sobie pozwolić na przychodzenie na stadion. –

Ceny przekładają się bezpośrednio na ruch kibicowski. Trybuny stojące, niegdyś tak popularne w Anglii, są dziś w Niemczech czymś normalnym, dzięki czemu fani mogą bez przeszkód dopingować swój zespół. W Premier League zawieszono karnet sezonowy za to, że jego posiadacz regularnie stał podczas spotkań, zamiast siedzieć.

 

Kibice przyzwyczajeni do tego, że „mają głos”, mogą brać udział w życiu klubu, są w stanie przeciwstawić się przeciwko niekorzystnym ich zdaniem zjawiskom. Fani klubów 1. i 2. Bundesligi zjednoczyli się w proteście przeciwko proponowanym przez Niemiecką Ligę Piłkarską (DFL) zmianom, takim jak redukcję liczby biletów dla fanów gości z 10 do 5 procent, wzmożonym kontrolom stadionów, przeciwdziałaniu stosowaniu rac dymnych i petard hukowych czy ostrzejszym sankcjom. Wszyscy przez 12 minut i 12 sekund zrezygnowali z prowadzenia dopingu.

Tymczasem w Anglii wszyscy narzekają na horrendalne ceny biletów (słynne 62 funty za bilet na mecz Arsenal – City dla przyjezdnych), jednakże nikt nie robi nic, by temu zapobiec. Odpowiednie transparenty zostały szybko usunięte ze stadionu. Na tym protest się zakończył. Trudno na chwilę obecną przewidywać, by cokolwiek się zmieniło w najbliższej przyszłości. Trybuny Arsenalu, klubu posiadającego najdroższe bilety w Europie (czego zupełnie nie usprawiedliwia poziom sportowy klubu), za tydzień po raz kolejny wypełnią się w całości. A już w lutym tenże Arsenal zmierzy się z Bayernem w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Będzie to starcie dwóch odmiennych filozofii prowadzenia klubu względem kibiców.

Sukcesy Niemców na arenie międzynarodowej z pewnością sprawią, że zagraniczni właściciele klubów głębiej przypatrzą się zasadom, według jakich działa tamtejszy futbol.

W najbliższych latach o Bundeslidze będzie mówić się coraz więcej. Przyjście Pepa Guardioli znacznie przyspieszy ten proces, chociaż odbyłby się on i bez jego osoby. Dobry przykład dla wszystkich lig idzie z Niemiec. To tam piłka jest najbliższa kibicom, nie zatracając swych pierwotnych wartości.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: