Efekt diabelski

fot.goal.com

fot.goal.com

Luis Suarez – chodząca kontrowersja, człowiek przyciągający kłopoty jak magnes. Niektórzy mają dziwne zdolności do robienia szumu wokół własnej osoby, lecz ostatnia „afera” z nieprawidłowo (?) zdobytą bramką w Pucharze Anglii wzbudziła mój niesmak. Nienawidzę gdy tłum rzuca się niczym wataha na jednego człowieka, gdy tylko poczuje odrobinę świeżej krwi.

Co miał zrobić w tej sytuacji Urugwajczyk? Podejść do sędziego i powiedzieć „proszę nie uznawać tej bramki, zrobiłem to w nieprzepisowy sposób”? Takie zachowanie mogłoby się skończyć nazwaniem go „frajerem”, co zagorzalsi oponenci stwierdziliby pewnie, iż robi to pod publiczkę, bo w meczu z jakimiś amatorami niewiele ryzykuje, może poprawić sobie natychmiastowo wizerunek. To czyste spekulacje, lecz szukając wad u drugiej osoby można je znaleźć niezależnie od tego, co by uczyniła. Chlubne wyjątki taki jak Miroslav Klose zdarzają się bardzo rzadko i świadczą one o jego klasie, nie tym, że nie posiada jej Suarez czy podobni mu zawodnicy.

Idealiści chcieliby, by Suarez przyznał się do niecnego czynu mającego na celu oszukać sędziów i rywali. Powinien przekonać arbitra do anulowania bramki bądź strzelić sobie samobója. Takie rzeczy mogą dziać się wyłącznie w alternatywnych światach, a i za to nie dałbym sobie uciąć ręki. Gdyby wszyscy tak robili, sędziowie staliby się zbędni, piłkarze sami rozstrzygaliby między sobą sporne sytuacje. „Proszę, macie rzut karny, pociągałem Cię za koszulkę, przepraszam!”, mówiliby do siebie zawodnicy. Równie dobrze, piłkarze Evertonu w derbach Merseyside powinni zgłosić sędziemu, iż Suarez nie był na spalonym w ostatniej minucie spotkania, gdy prawidłowo zdobywał bramkę na 3-2. Gdy ktoś strzela bramkę ręką i nie przyznaje się do tego jest łajdakiem i oszustem, a gdy inni wygrywają po ewidentnych spalonych czy karnych „z kapelusza”, które widzieli tylko sędziowie wszystko jest w porządku? Mieli po prostu szczęście? Takie rozgraniczanie sytuacji to najprostsza definicja hipokryzji.

– Nawet gdybym był pewny, że piłka przekroczyła linię bramkową nie powiedziałbym o tym sędziemu – rzekł po „golu-widmo” Sulleya Muntariego Gianluigi Buffon. Wiedział doskonale, iż Milan zdobył prawidłową bramkę, lecz ani myślał powiedzieć o tym sędziemu. I czy ktoś go za to krytykuje? Nie. I bardzo dobrze! Albo oczekujemy od piłkarzy, by przyznawali się do wszystkich „występków”, grali w 100% uczciwie, albo pogódźmy się z tym, iż nie będą zgłaszać takich nieprawidłowości. Jeżeli zawodnik zdobywa bramkę po strzale ręką, to nie do niego należy się przyznawanie do tego. Nie wińmy jego, tylko sędziów i FIFA/UEFA, które nie zezwalają na korzystanie z powtórek.

Moje największe wątpliwości budzi ta sytuacja sama w sobie. Nie mam pojęcia, czy bramka powinna zostać uznana, czy nie, choć bardziej skłaniam się ku opcji, iż została zdobyta w sposób… prawidłowy. – Po zdarzeniu podszedłem do sędziego technicznego i zapytałem go, czy była ręka. Ten odpowiedział mi, że owszem, aczkolwiek zagranie było przypadkowe – powiedział po meczu Brendan Rodgers. Jeśli to prawda, to sprawy w ogóle nie powinno być. Oglądając powtórki trudno być jednoznacznie przekonanym, czy Suarez zrobił to celowo. Przepisy dt. dotykania piłki ręką są dosyć skomplikowane i niejednokrotnie nie da się rozstrzygnąć, czy przewinienie rzeczywiście miało miejsce. Po kilkukrotnym obejrzeniu powtórek mam wrażenie, iż Suarez nie zrobił tego umyślnie, uciekał ręką od piłki, lecz nie zdołał tego zrobić. Bramkarz był zbyt blisko, zbyt mało czasu Urugwajczyk miał na reakcję. Nawet to wkopanie piłki do bramki wyglądało, jakby oczekiwał, iż liniowy zamacha chorągiewką, a sędzia główny podyktuje rzut wolny.

Co ciekawe, pretensji do Suareza nie ma człowiek, który powinien być teoretycznie najbardziej zdenerwowany tymi wydarzeniami. – Oglądaliśmy powtórki tego gola wiele razy. Zachowanie Suareza było instynktowne. Nie widać tam nic złego. Nie chcę być krytyczny wobec Suareza, ponieważ gdyby mój zawodnik zdobył w ten sposób bramkę, na pewno bym nie protestował – powiedział po meczu Paul Cox, trener Mansfield. Kluczowe jest ostatnie zdanie. Nie sądzę by jakikolwiek fan Manchesteru City / United, Arsenalu, Chelsea, Tottenhamu czy jakiegokolwiek innego klubu miałby pretensje, gdyby to jego ulubieniec strzelił taką bramkę. Czy nie przygotowywałby właśnie dowodów na jego obronę, walcząc z całym światem na Facebookach i Twitterach?

Problem sięga niestety głębiej. Kibice (i nie tylko) mają tendencję do oceniania człowieka, a nie jego działań. Gdyby na miejscu Suareza znalazł się Rooney, Torres czy Cazorla ich wierni fani broniliby ich (i nikt nie dyskutowałby o tym tak zawzięcie, bo nie mają reputacji Suareza), podczas gdy na Urugwajczyka wylewane jest wiadro pomyj. Suarez to bardzo łatwy cel do atakowania – w końcu wystarczy przy takim wydarzeniu przypomnieć jego wcześniejsze (liczne) wybryki. W ten sposób nakręca się spirala medialna. Tylko jak one mają się do tej konkretnej sytuacji? Odpowiedź nie może brzmieć inaczej niż: NIJAK.

Znany z marketingu „efekt diabelski” mówi, iż każde działanie firmy (w tym wypadku zawodnika) o złej reputacji będzie oceniane negatywnie. I tak też jest w przypadku Suareza. Ludzie chcą bohaterów oraz wrogów, jasno nakreślone, charakterystyczne postaci, by wiedzieć za kim trzymać kciuki, a komu życzyć wszystkiego najgorszego. Zawodnik Liverpoolu bardzo łatwo daje się wtłoczyć w ramki drugiej grupy, podczas gdy świat nie jest czarno-biały. Jest zdecydowanie bardziej złożony niż byśmy tego chcieli, ma również różne odcienie szarości.

8 comments
  1. Trwają spekulacje, czy miał przeprosić, poprawić sobie wizerunek itd. Oczywiście, że nie, po prostu miał nie zagrywać piłki ręką i tyle. Ewidentnie widać ruch ręki w stronę piłki. Bramka została uznana nieprawidłowo i bury należą się przede wszystkim sędziom, a dopiero potem zawodnikowi. Abstrahując od innych jego ‘niechlubnych spraw’, taki zawodnik jak on na 100% w tej sytuacji potrafiłby to wykończyć prawidłowo. Ale Suarez chyba lubi rozgłos. Niemniej rozważanie, czy powinien przeprosić, przynać się są bez sensu. Po prostu nie powinien tak zagrać. To jest piłka nożna, a nie ręczna, czy siatkówka!

  2. Myślisz, że miał czas by schować się rękę? To wszystko działo się w ułamku sekundy, od chwili odbicia piłki przez bramkarza od odbicia jej ręką. Łatwo mówić, że nie powinien jej tak zagrywać, lecz pytanie brzmi: czy miał możliwość, by uniknąć jej dotknięcia? I tu, mym zdaniem, odpowiedź brzmi: nie.

  3. „Ewidentnie widać ruch ręki w stronę piłki.” Szczerze to nie wiem ile potrzeba było ignorancji albo złej woli żeby napisać to zdanie.

  4. anonim said:

    słaby tekst, niepozdrawiam

  5. Pozdrawiam Cię Bolsonie, mój Ty szyderco!

  6. Symulowanie, kłamanie, udawanie i prowokowanie to nieodzowne elementy piłki nożnej. Jak się szuka rycerskości to polecam poczytać chansons de geste.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: