Nihil novi

Największym wygranym losowania 1/8 finału Ligi Mistrzów jest Massimiliano Allegri. Trener Milanu mógł odetchnąć z ulgą. Porażka z Barceloną wielkiej ujmy mu nie przyniesie, wystarczy uniknąć kompromitacji, by przegrana nie była nazbyt bolesna. Gdyby Steve McManaman wyciągnął kulkę z napisem „Schalke”, Allegri musiałby awansować. Stało się inaczej, Max może skupić się wyłącznie na Serie A.

W sobotni wieczór piłkarze Romy obnażyli wszystkie słabości Milanu. Fatalna obrona, nieistniejąca linia pomocy, nadzwyczaj niewydolny atak. Allegri obnażył się sam, twierdząc, że jego obrońcy nie zagrali złego meczu, a rywale tak naprawdę nie mieli czystych okazji do strzelenia bramek. Jeżeli dla niego to była dobra gra i jego podopieczni mogą zawsze występować w ten sposób, to dwumecz z Barceloną może zakończyć się rekordową porażką w dziejach Ligi Mistrzów.

W ten sposób dobiegła końca seria czterech ligowych zwycięstw z rzędu, choć te wygrane były nieco przeceniane. Próba budowania dobrej atmosfery na bazie tych spotkań była zrozumiała, lecz było to zaklinanie rzeczywistości. Naiwni ci, którzy uwierzyli w odrodzenie Milanu, jego renesans, zapowiadali powrót do walki o podium. Pokonanie Juventusu było sporym wyczynem, lecz spójrzmy dalej. 3-1 z Catanią? Dosyć szczęśliwe zważywszy na fakt, że wyrównująca bramka padła ze spalonego, podczas gdy goście grali w 10. Strzelenie czterech bramek Torino Milan może zawdzięczać obronie rywali, a zwłaszcza golkiperowi, popełniającemu katastrofalne błędy. W kolejnym spotkaniu „Rossoneri” znowu czterokrotnie cieszyli się po pokonaniu bramkarza oponentów, chociaż dwa razy wyręczali ich piłkarze Pescary. Już dwa ostatnie mecze pokazywały, iż piłkarze Milanu nie są w najwyższej formie, a zwycięstwa i ich rozmiary zawdzięczali nie sobie, lecz słabości rywali, będących w dolnych rejonach tabeli.

Allegri ma szczęście, że w pojedynku z Romą Marquinhos postanowił dostać czerwoną kartkę. Dzięki niej Milaniści grali przez ostatnie 10 minut w przewadze, co zaowocowało dwoma trafieniami. Różnica między porażką 0-4 a 2-4 ma duże znaczenie z psychologicznego punktu widzenia i odbioru spotkania, choć tak naprawdę nie zmienia nic. Nędznej gry przez 87 minut nie zaciemnią dwie bramki strzelone rozluźnionemu rywalowi. Milanowi na nic nie zdaje się długie utrzymywanie się przy piłce (z Rzymianami 54%, średnio 57% – drugi wynik w lidze) ani liczba oddawanych strzałów (16 na mecz, trzeci w lidze), jeśli zespół nie ma pomysłu na rozgrywanie akcji. Odejście Zlatana Ibrahimovicia miało zakończyć czasy, gdy wszystko zależało od jednego gracza. Tak się nie stało, gra zamiast na Szwedzie opiera się na rewelacyjnym Stephanie El Shaarawym.

Nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego Milan musi tracić tyle bramek po stałych fragmentach gry. Czy tego elementu w ogóle na treningach się nie ćwiczy? To niemożliwe, by mając takich obrońców jak Yepes czy Mexes drżeć przed każdym następnym rzutem rożnym, śmiertelnie się go obawiać. Czy Max Allegri albo Adriano Galliani nie mogą znaleźć swojego bankiera, który nauczyłby tych piłkarzy obrony i przy okazji ataku? Słabe i średnie zespoły (do tych drugich można zaliczyć ekipę z San Siro) powinny wykorzystywać tę broń do granic możliwości, w końcu to najłatwiejszy sposób na strzelenie gola. Trener Milanu zupełnie nie uczy się na błędach. SFG były największą bolączką od jego pierwszego sezonu na San Siro, nawet gdy „Rossoneri” sięgali po mistrzostwo Włoch. Półtora roku później w tej materii na plus nie zmieniło się nic.

Owszem, kontuzja Nigela de Jonga nie pomaga Allegriemu. Po raz kolejny na długie miesiące wypadł zawodnik z podstawowego składu, Massimo Ambrosini z pewnością nie może być jego zmiennikiem. On przeszedł na drugą stronę rzeki. W czerwcu musi odejść, by nie niszczyć własnej legendy i pozwolić swojemu zespołowi ruszyć dalej. Ciekawie ma się sprawa z Brazylijczykami Alexandre Pato i Robinho którzy nie ukrywają, iż chcą powrócić do ojczyzny. Jeśli chodzi o Robinho – przy dobrej ofercie należy go sprzedać jak najszybciej. Każda oferta powyżej 10 mln euro powinna zostać przyjęta jak najszybciej. Nie wiadomo, czy Santos albo Flamengo wyłożą takie pieniądze, lecz jasne jest, iż Brazylijczyk w Mediolanie się męczy. Po dobrym pierwszym sezonie zdecydowanie obniżył loty, w tym ma niezwykle rzadkie przebłyski, nieuzasadniające jego pozycji na liście płac. Zarabia ponad 4 mln euro na sezon. Chociażby z tego powodu powinien odejść, zyska na tym każda strona.

Gorzej ma się sprawa z Pato. Jego osoba od jakichś dwóch lat budzi we mnie sprzeczne uczucia. Owszem, jest delikatniejszy od szkła, lecz samo wspomnienie tego, jak potrafił grać jako nastolatek powoduje, że miałbym ochotę dać mu szansę po raz kolejny. Jednak w biznesie sentymenty nie istnieją, przynajmniej nie powinny. Sprzedaż Pato za 15 mln o których mówi się we Włoszech byłoby oznaką kapitulacji, przyznaniem się, że Milanello nie umie pomóc temu chłopakowi w jego problemach ze zdrowiem. Kapitulacją również z tego powodu, iż rok temu PSG dawało niemal trzy razy więcej. W obecnej chwili po „Kaczorze” nie widać żadnych oznak lepszego jutra i może to być ten moment, w którym należałoby się rozstać, podziękować sobie za współpracę.

Zimowe okno transferowe dla panów Berlusconi & Galliani może być bardzo pracowite. Nadspodziewanie niewiele mówi się o tym w mediach – wszyscy piszą o potrzebie transferów, lecz konkretnych nazwisk (oprócz Balotellego) brak. Zobaczymy, jakie elementy dostanie Allegri lecz wątpię, by był je w stanie złożyć w jedną, logiczną całość.

2 comments
  1. blazej said:

    Nie ma Zlatana to się traci bramki ze stałych fragmentów. Co najmniej połowę z nich Szwed wybiłby w pierwszym tempie.

  2. Bez przesady, to problem, który nie występuje po raz pierwszy. Yepes czy Mexes to nie są najlepsi obrońcy, ale głową grają nieźle, więc powinni sobie radzić.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: