Doceniajmy najlepszych, tępmy przeciętność

Polacy jako naród mają jedną cechę, której szczerze nienawidzę – skłonność do popadania w skrajności. Nagle, z dnia na dzień. W czasach prosperity właściciele polskich klubów przepłacali za wszystkich piłkarzy kopaczy jak leci. Umiesz prosto kopnąć piłkę? 40 tysięcy miesięcznie, możesz też liczyć na sowite premie! A co, stać nas. Teraz, gdy jedynym klubem regularnie wypłacającym pieniądze w tzw, „Ekstraklasie” jest Zagłębie Lubin. Prezesi chcą ciąć koszta jak leci, poczynając oczywiście od pensji piłkarzy. Zaczynają od tych najlepszych, zamiast zabrać się za najsłabszych. W tych działaniach nie ma odrobiny jakiejkolwiek logiki.

W zaciszach klubowych gabinetów chyba nie słyszano o zasadzie „złotego środka”. To prawda, że większość piłkarzy z „Ekstraklasy” jest przepłacanych, zarabia pieniądze nieadekwatne do swych umiejętności. Trudno z tym polemizować. Jednak ci najlepsi, potrafiący coś więcej aniżeli kopnąć piłkę prosto trzy razy z rzędu powinni dostawać odpowiednie wynagrodzenie. Właśnie dlatego dziwi mnie postawa działaczy Śląska Wrocław, którzy zastanawiają się, czy przedłużyć kontrakt z Sebastianem Milą. Kością niezgody ma być premia za podpis kontraktu, Mila chce 600 tys. zł. To sporo jak na autograf, napisanie długopisem swojego imienia i nazwiska. We Wrocławiu dosyć słusznie zastanawiają się czy inni piłkarze nie odbiorą źle takiej premii dla kapitana, wszak klub do tej pory zalega z wypłatami premii za mistrzostwo. Jednak wszyscy muszą zrozumieć – przede wszystkim sami piłkarze! – że Mila przerasta swych klubowych kolegów co najmniej o klasę. Z tego powodu to on może dyktować warunki klubowi, a nie odwrotnie. Chętni na jego usługi z pewnością się znajdą, skłonni przystać na żądania płacowe. Sam zainteresowany na pewno na tym nie straci. Gorzej ze Śląskiem.

We Wrocławiu spędza właśnie piąty sezon. W tym czasie rozegrał 114 spotkań, w których zdobył 23 bramki i zaliczył 51 asyst (statystyki za sport.pl). Jak na „Ekstraklasę” jest to bilans NIESŁYCHANY. Miał udział przy niemal 65% trafień Śląska w tym czasie. Jeden zawodnik. Mózg drużyny. W ciemno można powiedzieć, iż bez niego kibice we Wrocławiu nie cieszyliby się zarówno z wicemistrzostwa, jak i mistrzostwa Polski. Dryfowaliby pewnie w okolicach środka tabeli. Śląsk wolał / woli wypłacać pensję przebierańcom pokroju Łukasza Gikiewicza, Patrika Mraza, Johana Voskampa czy Dalibora Stevanovicia, piłkarzy nie wnoszących do tej ekipy nic. Lepiej mieć Gikiewicza, Voskampa i Stevanovicia czy jednego Milę?

Doskonale rozumieją to działacze Lechii Gdańsk, którzy poprawnie odpowiedzieli sobie na pytanie: „gdzie Lechia byłaby bez Razacka Traore?”. Dziś jest sześć punktów za wiceliderem, bez niego mogłaby równie dobrze zajmować zaszczytne miejsce wyłącznie przed Podbeskidziem Bielsko-Biała i GKS-em Bełchatów. „Fakt” twierdzi, iż Gdańszczanie są w stanie dać Burkińczykowi milion złotych za sam podpis. Rocznie miałby zarabiać 1,2 mln. Daje to 300 tys. euro, nawet Legia nie byłaby mu w stanie tyle zapewnić. To Traore ściąga ludzi na PGE Arenę, jego chcą oglądać ludzie, którzy nie przychodzą przecież po to, by obserwować kopiącego się po czole Piotra Grzelczaka. W ten sposób generuje również wpływy, spłacając się w dużej mierze. Wpływ Razacka na grę Lechii jest nie do przecenienia, tylko w tym sezonie brał udział przy 13 z 19 trafień. To aż 68%.

(akcja od 0:53)

Traore i Mila to piłkarze którym powinno się zapewnić tyle pieniędzy, ile zechcą. Ich żądania nie są wygórowane do granic możliwości. Zdają sobie sprawę z tego, iż to oni są gwiazdami swych drużyn i całej ligi, czołowymi graczami na swych pozycjach w „Ekstraklasie”. Jeśli polska piłka ma podążać w dobrym kierunku a kluby walczyć o najwyższe cele na krajowym podwórku muszą zrozumieć, że słabi zawodnicy powinni dostawać możliwie jak najniższą pensję, by największe gwiazdy mogły być sowicie wynagradzane. Zasługują na to.

3 comments
  1. Ceyvol said:

    True story. Właściwą drogę obrało ostatnio Zagłębie – szrot wywalają, najlepszych próbują zatrzymać u siebie. Zastanawia mnie, co zrobią z Sernasem – facet wyraźnie nie może się odnaleźć, inkasuję grubą forsę, ale przecież wiadomo, że byle kim nie jest. Może to wina Hapala, że nie potrafi wykorzystać u tego zawodnika jego atutów? Torres też w pewnym momencie zmienił się w pośmiewisko, ale w końcu zaczął na powrót strzelać. Sernas to mniejszy kaliber, ale gra też w innej, gorszej lidze. A jakby do tego miał odejść Pawłowski, Miedziowi już w ogóle pozostaliby bez siły ognia – Papadopoulos może się starać, ale wydaje mi się, że sam niewiele zdziała.

  2. O ile mi wiadomo Sernas zawodził już wcześniej, nawet gdy Hapala jeszcze nie było. Z tym odrodzeniem Torresa bym nie przesadzał, 3 mecze o niczym nie świadczą – z Corinthians znów wrócił do „formy”. Niech zagra kilka dobrych spotkań z rzędu, wtedy pogadamy. Jasne, że dla Zagłębia zatrzymanie Pawłowskiego powinno być kluczową sprawę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: