Życie poza ławką rezerwowych

fot. Goal.com

Wściekły tygrys zostaje wypuszczony z klatki po czterech miesiącach. Dla człowieka oddychającego futbolem oglądanie spotkań swojej drużyny z wysokości trybun zamiast ławki rezerwowych to najsurowsza kara z możliwych. Najdotkliwsza. Koszmar Antonio Conte dobiega końca. Piłkarze Juventusu zmuszeni zostaną do przyzwyczajenia się na nowo do krzyków zza linii bocznej boiska, zaganiania ich do jeszcze cięższej pracy. Podczas jego nieobecności na turyńskiej ławce zmieniło się wszystko. Jednocześnie wszystko pozostało po staremu.

„Stara Dama” już nie jest niepokonana. Porażki z Interem i Milanem były ciosami otrzymanymi prosto w biało-czarne serce, wymierzonym siarczystym policzkiem. Ten policzek okazał się niezbędny dla Juventusu, okazał się orzeźwiający. Na początku sezonu Turyńczycy nie przekonywali; wygrywali, lecz w męczarniach. W niczym nie przypominali drużyny z poprzedniego sezonu, efektownej i efektywnej. Dopiero gdy mediolańskie zespoły zdjęły z ich barków ciężar bycia niezwyciężonym gracze Juve rozkręcili się na dobre. Zaczęli rozbijać rywali jak dawniej. 4-0 z Nordsjaelland, 6-1 z Pescarą, 3-0 z Chelsea.

– Wszyscy którzy mnie oceniają powinni przeżyć jeden dzień jako winny człowiek podczas gdy tak naprawdę jesteś niewinny – odpowiadał Conte na zarzuty swych przeciwników. Przymusowy odwyk od emocji meczowych stał się konsekwencją niezgłoszenia przez niego faktu ustawienia spotkania Sieny, którą niegdyś prowadził. Sprawa we Włoszech wzbudzała i nadal wzbudza kontrowersje. Środowisko piłkarskie jest podzielone w kwestii winy. Conte został skazany na podstawie zeznań jednego piłkarza, Filippo Carobbio, którego wiarygodność była podważana. Słowo przeciwko słowu. Prokuratura nie zdobyła niezbitych dowodów. Pierwotnie przerwa miała wynosić dziesięć miesięcy, w październiku skrócono karę do 8 grudnia. Zakres kary budził kolejne wątpliwości. Zdenek Zeman, trener Romy, twierdził iż sankcja jest niepoważna, skoro trener Juve może prowadzić zespół na co dzień i nie przebywa z piłkarzami jedynie podczas spotkań. – Brakuje nam go, szczególnie w przerwie. Zawsze umie skierować odpowiednie słowa do każdego z nas i zmienić przebieg spotkania swoimi zmianami taktycznymi – wychwala swego trenera Andrea Pirlo, podkreślając wpływ Conte podczas spotkań. Na trybunach rozgrywał on swoje własne, alternatywne mecze, jak w ostatnią środę z Szachtarem Donieck gdy ważyły się losy awansu do fazy pucharowej Ligi Mistrzów.

Jego absencja nie odbiła się jednak w drastyczny sposób na wynikach zespołu, czego obawiali się kibice mistrza Włoch. Bez niego Juventus rozegrał 21 spotkań, spośród których wygrał 14, zremisował 5 i przegrał tylko 2. W poprzednim sezonie triumfowali w 26 z 43 potyczek, przegrywając jedynie w finale Pucharu Włoch. Do tego „Stara Dama” zatryumfowala w fazie grupowej Ligi Mistrzów, gdzie wyprzedziła Szachtar Donieck i Chelsea, nie przegrywając ani jednego spotkania. W Europie są niepokonani już od 12 meczów, choć aż 9 z nich to remisy. To jednak dla Conte za mało. Znany z boiska jako człowiek o mentalności zwycięzcy i walki do upadłego odcisnął swe piętno na podopiecznych. Jest chorobliwie ambitny, tą ambicją zaraża piłkarzy dzięki niemu wierzących, iż mogą przenosić góry. – Zastosowaliśmy filozofię futbolu praktykowaną przez nas od ponad roku – szacunek dla wszystkich, strach przed nikim i świadomość, że możemy walczyć z każdym – powiedział po meczu z Chelsea, największym triumfie Juve w ostatnich latach. Jednocześnie zdaje sobie sprawę z ograniczeń zespołu. – Musimy rozwijać się i nieustannie poprawiać. Pod względem ekonomicznym nie możemy rywalizować z potęgami pokroju Barcelony, Realu Madryt, Manchesteru City, Paris Saint-Germain, Bayernu Monachium czy Chelsea, lecz mamy własne pomysły, organizację, serca i nogi. –

Restrykcje obejmujące turyńskiego giganta widoczne są na rynku transferowym. Minęły czasy, gdy Serie A była rajem obiecanym. Dziś ściągnięcie jakiegokolwiek piłkarza ze światowego topu graniczy z cudem, jest absolutną utopią. Nawet przejście Roberta Lewandowskiego do Włoch wydaje się mało możliwe, co dopiero mówić o Edinie Dzeko czy Gonzalo Higuainie, którymi Włosi mieli się interesować? Właśnie dlatego turyńska ekipa jest złożona z rzemieślników znających swoje ograniczenia. Wielu z nich nigdy nie będzie w stanie wybić się na najwyższy poziom, lecz razem stanowią drużynę ulepioną przez Conte. Jedynym artystą, wielkim piłkarzem wyrastającym ponad resztę jest Andrea Pirlo. Po raz kolejny pokazuje się jako „gwiazda nocy”, jaką był niegdyś w Milanie. Spośród wszystkich zawodników grających w Lidze Mistrzów to on stworzył swym kolegom najwięcej okazji do zdobycia bramki – aż 24, zaliczył 3 asysty.

Znamienny jest fakt, iż z powrotu Conte cieszą się nawet rywale z włoskich boisk. Fabio Brienza z Palermo uważa go za szczerą i uczciwą osobę, prezes tegoż klubu, Maurizio Zamparini, znany z narzekania na wszystko i wszystkich uważa, iż turyńczyków stać nawet na dotarcie do finału Champions League. Wspomniany wcześniej Zeman ma oczywiście inne zdanie na ten temat, co tylko świadczy o trudności w ocenie Antonio Conte i jego winy. Jego asystent, Angelo Alessio, który zastępował go podczas spotkań odchodzi na dalszy plan, przesuwa się w cień. Co ciekawe, do 20 października funkcję pierwszego trenera pełnił Massimo Carrera – Alessio został skazany za podobne przewinienie co i Conte.

Alessio jest dosyć cichym, dystyngowanym szkoleniowcem, dżentelmenem. Conte to wulkan energii, siła żywiołu. Szatnia dzięki niemu znów zatętni życiem, swoje show będzie odstawiał przy linii bocznej. Po zwycięstwie nad Szachtarem Donieck Alessio zameldował swojemu szefowi wykonanie zadania. Oddał ster prawowitemu kapitanowi tegoż okrętu. Na Antonio Conte i spółkę czekają wiosenne pojedynki w Lidze Mistrzów. Nie boją się nawet perspektywy gry z Realem Madryt, co świadczy o ich pewności siebie jaką pozyskali w ostatnich kilkunastu miesiącach. Z rozbitej ekipy zajmującej 7. miejsce w lidze włoskiej stali się drużyną wymienianą coraz głośniej wśród faworytów do wygrania LM. W tabeli Serie A niezmiennie prowadzą od początku sezonu. Pewne problemy dalej istnieją. Jednak status quo zostało utrzymane. Jedyne co się zmieniło to fakt, iż sprawdzili się na europejskich boiskach i już nie mienią się mianem niepokonanych.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: