Sneijder, artysta niekompatybilny

W świecie futbolu niemal nie zdarza się, by teoretycznie najlepszy zawodnik w drużynie, największa gwiazda stawała się dla kolejnych trenerów zbędnym balastem. Wesley Sneijder dwa lata temu znajdował się na szczycie – rzesze miłośników piłki kopanej domagało się dla niego Złotej Piłki po tym poprowadził Inter Mediolan do zdobycia potrójnej korony, a z krajanami pomknął aż do finału afrykańskiego Mundialu. Patrząc przez pryzmat osiąganych wyników, w tamtym roku był najlepszy. Dziś, jako legenda „Nerazzurri” jest w klubie niechciany, wypychany wszelkimi siłami.

Ostatni pełny występ Holender zaliczył jeszcze we wrześniu z Sieną. Od czasu tej porażki Sneijder przebywał na boisku zaledwie 26 minut (w tym sezonie zagrał w 5 meczach ligowych), a Inter odniósł 10 kolejnych zwycięstw z rzędu we wszystkich rozgrywkach, rozbrajając po drodze nawet zdawałoby się niepokonany Juventus Turyn. Oficjalną przyczyną absencji były kolejne urazy stale eliminujące Holendra, lecz Włosi w to nie dowierzali, doszukiwali się drugiego dna. Mieli rację. Prawdę poznaliśmy dopiero niedawno. Władze Interu chcą zmusić go do podpisania nowej umowy. Na bazie obecnej zarabia 6 mln euro rocznie. Jest to zbyt wielka kwota jak na obecne możliwości „Nerazzurri”, tnących koszta gdzie się da. Sneijder nie wystąpi w niebiesko-czarnej koszulce dopóki nie złoży swego autografu pod zaproponowanym mu kontraktem. Jeśli tego nie uczyni, najprawdopodobniej już w styczniu wyfrunie z Mediolanu. Jak ujawnił ojciec Holendra, negocjacje toczą się już od dłuższego czasu. Problemy zdrowotne były jedynie przykrywką. Im dłużej będą trwały rozmowy, tym mniejsze szanse na to, iż zakończą się sukcesem.

Były zawodnik m.in. Realu Madryt ma poważny problem, gdyż od czasu gdy osierocił go Jose Mourinho, dla którego gotów był umrzeć i zabijać, nie umie odnaleźć się na Giuseppe Meazza. Zupełnie jakby „The Special One” wziął z sobą do Madrytu kawałek duszy Holendra. A może przyczyna spadku formy tkwi w kolejnych trenerach, nie umiejących znaleźć dla niego miejsca w swych planach? Rafael Benitez, Leonardo, Gian Piero Gasperini, Claudio Ranieri a teraz Andrea Stramaccioni nie mają pomysłu, jak wykorzystać ogromny potencjał tkwiący w Sneijderze. Nie pasuje do ich wizji, obecny szkoleniowiec woli piłkarzy poświęcających się również w defensywie, pracujących na całej długości oraz szerokości boiska. Artysta pokroju Sneijdera potrzebuje bezgranicznego zaufania od swego szkoleniowca, drużyny zbudowanej wokół jego osoby, której ataki przeprowadzane byłyby w rytmie jego ruchów. Zamiast tego jego umiejętności są marnowane, on sam staje się problemem dla każdego kolejnego trenera, co przeniknęło do świadomości Włochów dopiero po jakimś czasie. Dawać mu grać – źle, zostawiać na ławce jeszcze gorzej. Jakby tego było mało, niedawno klub zabronił mu używać Twittera. Co ciekawe, poinformowała o tym jego żona, Yolanthe… na Twitterze właśnie. Zakaz musiał zostać zniesiony lub Holender nie robi sobie z niego zbyt wiele (bardziej prawdopodobna jest opcja druga), gdyż od niedawna z jego konta napływają kolejne ćwierknięcia.

Syndrom opuszczenia przez Mourinho dotknął cały Inter, który nie potrafił sobie poradzić z tym faktem przez dwa lata. Dopiero Andrea Stramaccioni wniósł nową nadzieję, choć nie dla Sneijdera. W jego aktualnej taktycznej układance miejsca dla Holendra brak. Szkoleniowiec Interu starał się w jakiś sposób pomieścić Sneijdera, Cassano i Milito na boisku, lecz preferowana przez niego choinka poległa w spektakularny sposób w kolejnych starciach z Romą oraz Sieną, co doprowadziło do kolejnych zmian. – Mam ogromny szacunek do Wesleya jako piłkarza i człowieka, lecz moja decyzja by nie korzystać z jego usług oparta jest na tym, co widzę na treningach – mówi popularny „Strama”. Włoskie media zastanawiały się, czy Sneijder może grać obok Cassano i mimo iż obaj panowie zapewniali, iż ich style gry się nie wykluczają, wygląda na to iż trudno ich pogodzić na boisku, niemal jak Franka Lamparda i Stevena Gerrarda w reprezentacji Anglii.

Początków twórczej niemocy należałoby szukać w listopadzie 2010 roku. Właśnie wtedy zaczęły się problemy zdrowotne Sneijdera, u którego zdiagnozowano anemię. Zemdlał w szatni w przerwie meczu ligowego. W ten sposób dała o sobie znać nadmierna eksploatacja organizmu, dla którego ten rok był zabójczy. Wszak grał niemal we wszystkich spotkaniach na wszystkich frontach, to nie mogło nie pozostawić śladu na jego zdrowiu.

Piłeczka w tej chwili jest po stronie Sneijdera. Tylko od niego zależy, czy zechce przedłużyć kontrakt na warunkach pracodawcy czy odejdzie z klubu. Chętnych na jego usługi nie brakuje, takie kluby jak Manchester United czy Anży Machaczkała z pewnością znajdą w swoim budżecie 6 mln na jego pensję. Nadchodzące okienko transferowe może być ostatnim, w którym uda się sprzedać Holendra w bardzo dobrej cenie, wszak jego wartość rosnąć już nie będzie. Jego rozstanie z Interem może okazać się zbawienne dla wszystkich stron. Dla niego samego oznacza szansę gry w klubie, gdzie menedżer zbuduje wokół niego zespół, gdzie docenią jego kunszt, wkomponuje się w drużynę. Stramaccioni pozbędzie się z szatni kłopotliwego zawodnika, którego brak występów mógłby odbić się negatywnie na atmosferze w szatni, rozsadzić ją od środka. Massimo Moratti zyskałby sporo pieniędzy – otrzymałby kwotę transferową oraz zaoszczędził wydatki na pensję – i w ramach rekompensaty mógłby sprawić „Stramie” nowego podopiecznego.

Lecz czy jakikolwiek zespół w Serie A może sobie pozwolić na tak lekkomyślne odtrącenie bodaj ostatniego wielkiego zagranicznego piłkarza hasającego po włoskich murawach?

1 comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: