Wieczny odrzutek

Gdy umiera Dalajlama, tybetańscy mnisi ruszają w podróż, by znaleźć jego kolejne wcielenie i namaścić nowego władcę. Francuzi ruszyli w takowe poszukiwania w 2006 roku, by wypełnić pustkę po legendarnym Zinedinie Zidanie. Światła reflektorów szybko zwrócono na piłkarza, który na kilkanaście dni przed ostatnim występem „Zizou” w karierze podpisał kontrakt z AC Milan. Skojarzenia nasuwały się same – Zidane grą w turyńskim Juventusie wywalczył sobie transfer do Realu Madryt, gdzie stał się najlepszym zawodnikiem na świecie. Na barki Yoanna Gourcuffa została zrzucona ogromna presja, z którą nie umie sobie poradzić.

Transfer do włoskiego giganta był dla niegoolbrzymim przeżyciem – nie tylko awansem sportowym, lecz przede wszystkim koniecznością zmierzenia się z nowymi warunkami, odnalezienia w innej rzeczywistości, gdzie każdy jego krok obserwowały francuskie media. Choć kwota, jaką otrzymało Rennes nie powalała – 3,5 mln euro to dziś niewiele – oczekiwania były ogromne. Pobyt w światowej stolicy mody okazał się jednym wielkim pasmem niepowodzeń. Miejsce w składzie blokował Ricardo Kaka, przez co pozostawało mu wygrzewanie miejsca na ławce rezerwowych. Wszyscy zastanawiali się, dlaczego Gourcuff nie dostaje szans na grę. Fani Milanu żądali jego występów. Prawda została wyjawiona dopiero po kilku latach i okazała się bolesna. – Gourcuff w Milanie to absolutna porażka. Problemem było jego zachowanie, nie prowadził się odpowiednio, nie chciał zintegrować się z resztą grupy. Nie pracował, nie uczył się języka włoskiego. Oprócz tego są rzeczy, o których mówić nie wolno. Ale on wie, co zrobił – dosyć enigmatycznie pobyt Francuza w Mediolanie skomentował Paolo Maldini. Wtórował mu Gennaro Gattuso. – Był dzieciakiem, który bawił się każdego wieczora, nieustannie spóźniał się na treningi. Milan interweniował zbyt późno. Dzisiejsi piłkarze są niczym divy, nie możesz im nic powiedzieć. Gdy byłem młody, bałem się Maldiniego czy Costacurty. –

Problemy z przystosowaniem się do grupy odzywały się jeszcze niejednokrotnie w przyszłości. Pamiętna rebelia we francuskim obozie podczas mistrzostw świata w 2010 roku była w dużej mierze jego zasługą. „Koledzy” z reprezentacji namawiali szkoleniowca, by zrezygnował z jego usług. Twierdzili, iż na miejsce w składzie bardziej zasługuje Abou Diaby. Trzon tamtej drużyny tworzyli Patrice Evra, Franck Ribery czy Thierry Henry, to oni trząśli szatnią, nazywając Gourcuffa „płaczkiem”. Wkrótce zajęli się poszukiwaniami zdrajcy, kreta który zalągł się w szatni. Uważali iż człowiekiem Raymonda Domenecha – ówczesnego trenera – jest Yoann Gourcuff. To przez niego słowa Nicolasa Anelki wypowiedziane w kierunku szkoleniowca w przerwie jednego ze spotkań – „Pierdol się, skurwysynu” – miały przeniknąć do opinii publicznej. Do tego doszła jeszcze bójka na pokładzie samolotu powrotnego, która wynikła z Riberym. W obronę swojego podopiecznego wziął Domenech, lecz jego tłumaczenia były dosyć oryginalne, jakby mamusia broniła swoje dziecko. – Każdy kto zna Yoanna dobrze wie, że on nie jest w stanie się z nikim bić. To absolutnie niedorzeczne. – Były trener reprezentacji Francji mylił się. W 2006 roku jeszcze jako zawodnik Lorient został skazany za pobicie młodego człowieka przed jedną z dyskotek w małej miejscowości Honnebont.

Jeszcze pół roku wcześniej jego życie wyglądało jak w bajce. Najpierw pomocną rękę wyciągnęło do niego Bordeaux prowadzone przez Laurenta Blanca. Roczne wypożyczenie i zmiana klimatu okazały się strzałem w dziesiątkę. Trener zbudował cały zespół wokół niego, Gourcuff nadawał ton atakom „Żyrondystów”, przeprowadzanych w rytmie jego podań. Efekty przeszły najśmielsze oczekiwania. Bordeaux jako pierwsze przełamało siedmioletnią hegemonię Lyonu. Trenerzy rywali nie zadawali już sobie pytania „jak powstrzymać Bordeaux?”, tylko „jak zatrzymać Gourcuffa?”. Pod koniec 2009 roku został nominowany do Złotej Piłki „France Football” oraz okrzyknięto go najlepszym francuskim piłkarzem. Każdy kolejny kapitalny występ na murawach Ligue 1 powodował nagły wzrost ciśnienia u Adriano Gallianiego. Włodarza Milanu z początku oskarżano o fatalny zakup, ten transfer nazywano jedną z jego większych wpadek. Gdy Francuz odchodził, twierdzono iż jest zbyt dobry, lecz Milan nie miał zbyt wiele do powiedzenia. W umowie wypożyczenia zapisano klauzulę wykupu w wysokości 15 mln euro, co było promocją za piłkarza takiej klasy. – Pozostaje nam liczyć na to, iż Bordeaux nie skorzysta z opcji wykupu – mówił Galliani. Jego prośby oczywiście się nie spełniły.

Drugi sezon w Bordeaux zapowiadał się na jeszcze lepszy. Fazę grupową Ligi Mistrzów „Żyrondyści” zakończyli z kompletem oczek, mimo iż za rywali mieli Bayern Monachium czy Juventus Turyn. W Ligue 1 nie wiodło im się gorzej. W 2010 rok wchodzili z dziewięciopunktową przewagą, pewnie krocząc w kierunku obrony tytułu. To, co się stało później jest niewytłumaczalne. Odpadnięcie z LM uznano za rozczarowanie, wszak w ćwierćfinale rywalem był Olympique Lyon. Prawdziwa tragedia rozegrała się w lidze. Bordeaux roztrwoniło całą przewagę. Z plus dziewięciu punktów na początku roku zrobiło się minus czternaście, na koniec sezonu czołówkę obserwowali z miejsca oznaczonego numerem sześć. Zespołowi z pewnością nie pomagały dywagacje prasy – czy Laurent Blanc zastąpi Raymonda Domenecha? A może przeniesie się do Londynu, by przejąć Tottenham Hotspur? Padli ofiarą własnego sukcesu.

21 sierpnia 2010 roku piłkarze Bordeaux, już bez Blanca na ławce trenerskiej, szykowali się do wyjazdowego meczu z Paris Saint-Germain. Sytuacja nie była za ciekawa, po dwóch kolejkach zespół nie miał nawet punktu. Głowę Yoanna Gourcuffa zaprzątały zupełnie inne myśli. – Chcę odejść do Lyonu, jak najszybciej – przekazał informację zszokowanemu kierownictwu klubu. Za karę został zesłany na ławkę rezerwowych, lecz wszedł na ostatni kwadrans spotkania. Swoim podaniem do Michaela Cianiego w ostatniej minucie zapewnił „Żyrondystom” trzy punkty. Kilka dni później próżno było wypatrywać go w protokole meczowym na mecz z Marsylią. Był już w Lyonie, „Les Gones” zapłacili za niego 22 mln euro. Zainteresowanie jego osobą ponownie wyrażał Arsene Wenger – po raz pierwszy jeszcze przed debiutem w Ligue 1 – lecz liczył się wyłącznie Lyon. Pokładane w nim nadzieje pokazuje pensja w wysokości 4 mln za sezon. We Francji (poza PSG) tylko topowi gracze mogą liczyć na takie apanaże.

Niefortunnie, jego transfer zbiegł się z powolnym podupadaniem Lyonu, dla którego czasy, gdy zdobywali mistrzostwo albo grali w półfinale Ligi Mistrzów są obecnie wyłącznie pięknym wspomnieniem. Gourcuff miał problemy by przystosować się do wizji gry Claude’a Puela, pozwolił sobie nawet na jego publiczną krytykę. Rozczarowanie i frustracja – to dwa słowa najlepiej opisujące pierwsze dwa lata pobytu na Stade Gerland. Jednak nastąpiła w nim mała przemiana. W końcu zaczął zauważać własne błędy, nie tylko innych. – Oczekiwałem od siebie dużo więcej, moje zaangażowanie w ofensywę jest zbyt małe – mówił jakiś czas temu. Na niewiele się to zdało, gdyż w tym sezonie Lyon po raz pierwszy od 1999 roku nie gra w Lidze Mistrzów. Mimo tych wszystkich perturbacji Gourcuff o mały włos nie pojechał na Euro 2012. Laurent Blanc skreślił go z listy 23 zawodników dopiero w ostatniej chwili, tłumacząc swoją decyzję urazami piłkarza „Les Gones”. Do kadry wrócił po ponad rocznym rozbracie dopiero niedawno, gdy wystąpił w towarzyskim meczu przeciwko Włochom.

Nie da się ukryć, iż nieustanne porównania do słynnego „Zizou” nie pomogły Yoannowi. Były one jednak nieuniknione – ta sama pozycja, podobny wzrost, technika, styl gry, kreatywność. Te cechy miały sprawić, iż będzie kolejnym numerem 10, który poprowadzi Francję do sukcesów. Platini – Zidane – Gourcuff. Tak miał brzmieć łańcuch wielkich francuskich dyrygentów. – Najbardziej utalentowany gracz w całej generacji – mówił David Ginola. – Młody mężczyzna o wyglądzie Cristiano Ronaldo, umiejętności podań Cesca Fabregasa oraz niepowstrzymany niczym Roy Keane – pisał o nim The Independent w 2009 roku. Christopher Dugarry, który cierpiał po tym, jak Zidane przeszedł na emeryturę stwierdził, iż oglądanie Gourcuffa w akcji uleczyło go, dzięki niemu poczuł się ponownie jak małe dziecko.

Rzeczywistość brutalnie zweryfikowała te przewidywania. Na chwilę obecną Gourcuff niebezpiecznie zbliża się do nieudanych „dziesiątek”, ludzi, którzy zawiedli. Należą do nich Benoit Pedretti, Vikash Dhorasoo oraz Johan Micoud. Oczekiwania zdecydowanie go przerosły. Nie bez powodu osoby które z nim współpracowały miały zarzut do jego podejścia do obowiązków, coś w jego głowie działało nie tak. – Piekielnie utalentowany zawodnik, ale słaby psychicznie – wyrokował Carlo Ancelotti, który prowadził go jeszcze w Milanie. – Nie poświęcał się w pełni grze. Mniej zdolni piłkarze osiągali więcej, gdyż oddawali się temu co robią w pełni. On o tym wie. Stał się dla grupy obcym człowikiem – mówił Paolo Maldini.

Być może na przeszkodzie cały czas stoi jego… pochodzenie. To chodzące zaprzeczenie tezy, iż najlepsi piłkarze we Francji pochodzą z ubogich, wieloetnicznych dzielnic, w których futbol jest jedyną szansą na wybicie się z marazmu oraz biedy. On tę barierę przełamał. Przy wielu kolegach z reprezentacji jest niemalże arystokratą, co widać po jego stylu gry, eleganckim, jakby nie z tej epoki. – Yoann jest inny. Ma inne podłoże kulturalne oraz zainteresowania. Nikt nie lubi odmienności – broni go jego ojciec, Christian, który jest trenerem Lorient i ma fantastyczną rękę do młodych zawodników. Małemu Yoannowi pokazywał mecze nagrane na kasety, by ten chłonął wiedzę, naśladował to co obejrzał.

Yoann Gourcuff to trudny człowiek, potrzebujący przystosować się do pracy w grupie jeśli chce osiągnąć chociaż połowę tego, co zdobył Zinedine Zidane. Patrząc na jego losy z perspektywy czasu, trudno nie uznać go za odrzutka, który nie znalazł jeszcze swojego miejsca na futbolowej mapie. Jeśli uda mu się je odnaleźć, będzie mógł udowodnić wszystkim, którzy w niego zwątpili, iż nie mieli racji. Podobno największych artystów nikt nie jest w stanie zrozumieć.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: