Próżność Abramowicza

Roman Abramowicz zwalniając Roberto Di Matteo po raz kolejny zaszokował cały piłkarski świat. Ten sam menedżer, który w maju doprowadził Chelsea do triumfu w Lidze Mistrzów dziś nie ma pracy. Włoch zgadzając się na posadę trenera „na stałe” musiał liczyć się z tym, iż czegokolwiek by nie zrobił, nie mógł zadowolić rosyjskiego miliardera. Nie ma na nazwisko Mourinho ani Guardiola.

Oczywistą rzeczą jest, iż jeśli zatrudnia się szkoleniowca, trzeba mu dać czas na pokazanie się i zaimplementowanie pomysłów na grę drużyny, odciśnięcia piętna na niej. RDM był de facto nowym trenerem w tym sezonie, z dwóch powodów. Poprzedni spędził na ratowaniu tego, co pozostawił po sobie Andre Villas-Boas. Wszystkie działania zostały ukierunkowane na „tu i teraz”. W dodatku liczba letnich transferów sprawiła, iż powstała zupełnie nowa Chelsea, mająca wnieść nową jakość, niewidzianą na Stamford Bridge od lat. Di Matteo ponownie zaczął budowę od zera – nowy skład oznaczał diametralną zmianę taktyki.

Przed meczem z Juventusem pisałem na Twitterze o ryzyku, jakie Włoch podjął mieszając w wyjściowej jedenastce oraz formacji. Tak gwałtowne, niewymuszone zmiany zazwyczaj nie przynoszą nic dobrego. By się na nie zdecydować, trzeba mieć w sobie coś z szaleńca, odrobinę natury hazardzisty oraz czuć bezwarunkowe poparcie ze strony klubu, który nie zrobi ci krzywdy, nieważne co by się stało. Di Matteo nie miał takiego poparcia w żadnym momencie. Mimo to postanowił wrócić do taktyki, która przyniosła mu chwałę kilka miesięcy temu. To w futbolu szmat czasu, zmiany nie zdały egzaminu. Gdy Jose Mourinho robił śmiałe zmiany przed pojedynkiem z Manchesterem City, wygrał. RDM poległ. To drobna rzecz, odróżniająca trenerów wielkich od tylko dobrych. Di Matteo odstawił Torresa, natomiast przed pamiętnym meczem z Napoli AVB pozostawił na ławce Cole’a i Lamparda; obaj trenerzy wylecieli natychmiastowo.

Uważam, iż RDM nie został zwolniony wyłącznie za ostatnie porażki, ale również ich styl. To nie była Chelsea, jaką chciałby oglądać Abramowicz, pokazywać przyjaciołom-oligarchom jako swoje dziecko. Szkoda, że Rosjanin do tej pory nie rozumie albo nie chce zrozumieć (stawiam na opcję drugą), iż przemiany nie zachodzą z dnia na dzień. I nawet jeśli przyjdzie kilka dobrych wyników, to moment zadyszki jest nieunikniony. Abramowicz jest bardzo próżny, myślę, że to ta cecha charakteru nie pozwoliła mu w pełni zaakceptować wygranej Ligi Mistrzów. Na pamiętny majowy wieczór w Monachium czekał ponad dekadę, lecz gdy w końcu do niego doszło, musiał mieć ambiwalentne odczucia. Spełnił swe marzenie, lecz przypadkiem, z trenerem, który objął zespół z konieczności, nie będącego tak naprawdę jego wyborem. RDM przejął Chelsea, bo był pod ręką. Jakby tego było mało, Chelsea nie zrobiła tego w najbardziej efektowny sposób. Tu powracamy do charakteru Rosjanina – traktuje klub jak dziecko i chce, by prezentowało się jak najlepiej oraz jak najładniej, by móc się chwalić nim na prawo i lewo, odczuwać dumę z tego powodu. Abramowicz kocha swój klub, lecz jest to miłość toksyczna.

Paradoksalnie, dla Di Matteo to bardzo korzystna sytuacja. Wiadomo było, iż najpóźniej na końcu sezonu odejdzie, niezależnie od wyników (chyba że wygrałby ponownie LM lub Premier League, co było mało prawdopodobne). Wyrzucenie go z pracy w tym momencie sprawiło, iż jest postrzegany jako ofiara szalonego, despotycznego tyrana, działającego wbrew rozsądkowi oraz prawom logiki. Sowite odszkodowanie z pewnością wyląduje na koncie Włocha, w dodatku nie zdołał zrobić niczego źle. Nie na tyle, by odstraszyć ewentualnych chętnych na jego usługi. Ostatnie wyniki nie były rewelacyjne. Co jeśli nie zdołałby wyciągnąć drużyny z dołka? Fani sami zaczęliby żądać jego głowy, a tak na lata zostanie zapamiętany jako dobry rycerz, który poległ w walce ze złym władcą. Jego usługami ma być podobno zainteresowane Napoli, o ile Walter Mazzarri nie przedłuży kontraktu.

Zatrudnienie Rafy Beniteza można postrzegać dwuznacznie. To najlepszy dostępny na rynku trener, który powinien przynieść dobre wyniki (na miarę składu) w najbliższych kilku miesiącach, aż do końca sezonu. Chelsea pewnie nie zdobędzie mistrzostwa, ale nie powinna też drżeć o awans do Ligi Mistrzów jak kilka miesięcy temu, w końcu kunsztu byłemu szkoleniowcowi m.in. Liverpoolu odmówić nie wolno. Wybór Hiszpana jest jednak krokiem w tył o kilka lat jeśli chodzi o długofalowy projekt zespołu. On tu ma wyłącznie sprzątać, dopóki klub nie znajdzie bardziej odpowiedniego trenera (znowu wracamy do Guardioli czy Mourinho). Abramowicz powinien nająć trenera będącego w stanie kontynuować przemianę „The Blues” w ofensywnie grającą, utrzymującą się przy piłce ekipę, kogoś, kto lepiej przygotuje podłoże dla następnego „prawdziwego” szkoleniowca. Tego Benitez nie gwarantuje.

Rosjanin po raz kolejny zawahał się w najlepszym momencie, przerywając rewolucyjne dążenia. W poprzednim sezonie nie wytrzymał ciśnienia w najważniejszym momencie i anulował cały projekt sygnowany nazwiskiem Andre Villasa-Boasa bojąc się, iż Chelsea spędzi rok poza Ligą Mistrzów. Teraz ponownie przerwał postępujące stopniowo zmiany, jednak trudno mi powiedzieć dlaczego. Nowy trener nie sprawi, iż zespół zagra na wiosnę w LM (bo od „Blues” zależy bardzo niewiele, RDM pewnie i tak wygrałby z Nordsjalland), a perspektywa wypadnięcia chociażby poza podium Premier League jest jeszcze daleka.

Moim zdaniem Abramowicz liczy na przebudzenie Fernando Torresa. Może to być naciągana teoria, lecz próżność Rosjanina nie pozwala mu pogodzić się z faktem, iż najdroższy piłkarz na Wyspach Brytyjskich regularnie zawodzi. Latem zrobił wydawałoby się wszystko, by Hiszpan znowu zaczął strzelać – kreatywność linii pomocy została zwiększona kilkukrotnie, a żadnego konkurenta do gry w ataku nie sprowadzono. Ba, pozwolono odejść na wypożyczenie Romelu Lukaku. Ogromnym niewypałem transferowym był Andrij Szewczenko, „El Nino” natomiast da się jeszcze odratować. Jego ulubieńcy i najdroższe zakupy zawodzą, czy może być coś gorszego dla miliardera? Hiszpański napastnik powinien być najbardziej zadowolony z wyboru swojego rodaka. – Rafa Benitez jest najważniejszym trenerem w mojej karierze. Jako jedyny wiedział, jak pomóc mi podnosić me umiejętności. Nauczył mnie bardzo wiele i dzięki niemu dojrzałem jako piłkarz – mówił Torres w listopadzie 2011 roku. Jeśli Benitezowi uda się obudzić demona tkwiącego w „El Nino” (bo on wciąż musi tam tkwić, nie może zniknąć ot tak), to będzie jego wielki sukces i wystarczający argument na to, że warto było go zatrudnić.

Decyzja Rosjanina o zwolnieniu Di Matteo może odbić się na nim w przyszłości. Takimi zachowaniami tylko odstrasza ewentualnych chętnych na tę posadę, w tym najważniejszego, wyśnionego trenera – Pepa Guardiolę, przyzwyczajonego do zupełnie innych standardów pracowniczych. W Barcelonie cały klub stał za nim murem. W Chelsea mógłby otrzymać podobne zapewnienia, lecz czy byłyby one tak samo mocne po pierwszej, drugiej czy trzeciej porażce? Abramowicz mógłby stwierdzić, że Guardiola to jednak nie to, przereklamowany trener, na którego niepotrzebnie czekał tyle czasu.

Rosjanin zachowuje się jak rozpuszczone dziecko, zwykły fan nie mający wielkiego pojęcia o piłce. Denerwuje się w momencie, gdy przychodzi mu mierzyć się z jakimkolwiek niepowodzeniem, jakby nie wiedział, iż są one nieuniknione. Dziecko może wyłączyć w złości konsolę, Abramowicz odreagowuje w inny sposób. Zwalnia trenerów. Może to robić i będzie robił nadal. Dlaczego? Bo może sobie na to pozwolić.

4 comments
  1. Ceyvol said:

    Użycie frazy „miłość toksyczna” w czwartym akapicie to jakieś nieporozumienie…

  2. Gdyż?

  3. Ceyvol said:

    Gdyż najwyraźniej nie rozumiesz jej znaczenia – miłość toksyczna to relacja destrukcyjna, powodująca szkody, a Chelsea dopiero co… wygrała Ligę Mistrzów! To określenie ma się nijak do opisu relacji ojciec-dziecko, którego użyłeś zdanie wcześniej.

  4. Wygrała LM przez przypadek – w tym sensie, że Abramowicz nie postawił na Di Matteo z własnej woli. Destrukcja ma miejsce teraz, gdy nagle zmienia trenera.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: