Odkruszanie betonu

Wybór Zbigniewa Bońka na prezesa PZPN jest krokiem postawionym w dobrym kierunku. Wbrew pozorom okazał się „wybieralny”, lecz w pojedynkę niczego nie zmieni. Nie będzie w stanie dokonać żadnych zmian, których z utęsknieniem wyczekują wszyscy miłośnicy piłki kopanej. Do zarządu nie dostało się czterech kandydatów z listy Bońka, chociaż braku Izabelli Łukomskiej-Pyżalskiej nie odczuje nikt, no może poza mediami, które nie będą mogły informować o poczynaniach „pięknej pani prezes”. W elitarnym gronie znalazło się za to miejsce chociażby dla Stefana Antkowiaka, jednego z przedstawicieli „betonu”, który sromotnie poległ w walce o prezesurę.

Nieśmiertelny okazał się Rudolf Bugdoł, znajdujący się po raz kolejny w ścisłym kierownictwie PZPN-u. Jego wybór do zarządu jest symboliczny. Zmieniła się twarz związku, lecz obawiam się, iż w gruncie rzeczy wszystko może pozostać po staremu. Prezes może mieć najwspanialsze pomysły pod słońcem, które natychmiastowo zrobią z nas drugą Hiszpanię, jednak jeśli nie zdoła przekonać do nich zarządu, nic z tego nie wyniknie. Status quo zostanie utrzymane. Niebezpiecznie przypomina mi to słowa Wojciecha Kowalczyka – „zmieniamy szyld i jedziemy dalej”. Oby nie okazały się prorocze, choć nadzieja żyje w fakcie, iż do zarządu nie załapał się Edward Potok czy Jaromir Netzel.

Podobała mi się pierwsza wypowiedź Bońka jako prezesa. Stonowana, ukierunkowana na ochłodzenie rozgrzanych głów delegatów oraz kibiców; z pewnością nie jeden fan zaprezentował taniec radości po ogłoszeniu wyników głosowania. Zabrzmi to banalnie, lecz „Zibi” musi doskonale zdawać sobie sprawę, że ciężka praca zaczyna się dopiero teraz, że przekonanie do siebie najważniejszych ludzi w polskiej piłce to dopiero początek, paradoksalnie najłatwiejsza część. Cieszy mnie to niezmiernie, gdyż daje to nadzieję na to, iż porządkowanie oraz organizowanie spraw wewnętrznych rozpocznie się od dzisiaj a nie „za tydzień”.

Zadziwiła mnie sytuacja opisana przez Rafała Steca – zastanawiam się, dlaczego Boniek nie zdecydował się na ujawnienie swych poglądów w tak elementarnych kwestiach. Wielokrotnie podkreślał poparcie, jakim darzy go społeczeństwo, lecz ono wsparło tak naprawdę kota w worku. Najlepszym sposobem na odwdzięczenie się za wsparcie byłoby wyłożenie wszystkiego na tacy. Poza ogólnikowymi hasłami, wyświechtanymi do granic możliwości i rzucanymi przez wszystkich kandydatów (szkolenie juniorów, poprawa wizerunku, itd.) nie znamy żadnych konkretnych planów. Wydaje mi się, iż opieramy się jedynie na wizerunku, jaki wykreował przez lata – obytą w międzynarodowym towarzystwie legendę polskiej piłki, posiadającą odpowiednie kontakty, osobę której w sposób szczególny zależy na dobru rodzimego futbolu. „Zibi” powinien ujawnić nam wszystkim szczegółowy plan działań. Ktoś może powiedzieć, iż nieujawnianie wszystkiego mogło być jego taktyką wyborczą. Zgoda, jednak od kandydata postrzeganego niemal jako Mesjasza, jeźdźca przybywającego na białym koniu wymagało się czegoś więcej.

Wszystko to zostanie mu jednak wybaczone, jeśli rozpocznie proces zmian w polskiej piłce. „Rozpocznie” to odpowiednie słowo – w jedną kadencję, z aktualnym zarządem, lokalnymi baronami oraz delegatami może co najwyżej zainicjować proces zmian prowadzących do normalności, zabrać się za odkruszanie betonu. Błędów i zaniedbań poprzednich ekip nie da się naprawić w cztery lata, dlatego nie oczekujmy cudów. One się nie zdarzają. Istnieje wyłącznie ciężka praca.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: