Hit czasów kryzysu

Wszyscy Ci, którzy w sobotni wieczór zdecydowali się obejrzeć mecz Juventus – Napoli ujrzeli wspaniałą alegorię całego włoskiego futbolu. Obie drużyny nie stworzyły widowiska na najwyższym poziomie piłkarskim, choć emocji było sporo – głównie tych niezwiązanych z futbolem. W walce pomiędzy oboma klubami i ich kibicami użyto chyba wszystkich możliwych środków.

By zrozumieć napięcia pomiędzy obiema drużynami, musimy cofnąć się do pewnego sierpniowego popołudnia w Pekinie. Rozgrywany tam Superpuchar Włoch skończył się skandalem – piłkarze Napoli nie wyszli na ceremonię dekoracji. – Sędziowanie było poniżej wszelkiej krytyki – zgodnie twierdzili gracze oraz kibice drużyny z Neapolu, wspierani również przez postronnych obserwatorów. „Niebiescy” kończyli mecz w dziewiątkę, przegrywając po dogrywce 2-4. Prezydent Aurelio De Laurentiis uznał swych podopiecznych za „moralnych zwycięzców” i dał każdemu z nich 20 tys. euro. Ten mecz kontrowersje wzbudzał już wcześniej; „Partenopei” grozili, iż w ogóle do niego nie przystąpią. Nie podobała im się jego lokalizacja, uznawali za bezsensowne jego rozgrywanie na drugim końcu świata. Od tej pory było jasne, iż kolejne spotkania tych ekip będą wzbudzać wiele emocji, niekoniecznie zdrowych.

Kraj konspiracji

Okazją do podgrzania atmosfery okazała się… przerwa na mecze reprezentacyjne. Napoli – w osobie De Laurentiisa – oskarżało selekcjonera Włoch, Cesare Prandellego o faworyzowanie piłkarzy Juventusu. Ich zdaniem, piłkarze „Starej Damy” mieli być oszczędzani na treningach. Odpowiedzialny za to miał być Antonio Conte, który przesłał Prandellemu swe instrukcje dotyczące ćwiczeń dla jego podopiecznych. Oskarżenia wyśmiał Giorgio Chiellini. – Reprezentacja zawsze dostosowywała się do zaleceń klubów. Nie po raz pierwszy i nie ostatni piłkarze mieli spersonalizowane treningi w Coverciano. Doszło tu do manipulacji. – Mało kontrowersji? Gdy Gianluigi Buffon doznał urazu wykluczającego go z meczu z Danią twierdzono, iż symuluje, starając się nie nadwyrężać przed meczem ligowym. Jego miejsce zajął Morgan De Sanctis, bramkarz Napoli. Sęk w tym, że Buffon nie zagrał z sobotnim spotkaniu. Dostało się również Arturo Vidalovi – w piątek dostał czerwoną kartkę z Ekwadorem, eliminującą go ze spotkania z Argentyną, wskutek czego wrócił do klubu kilka dni wcześniej. Oskarżono go oczywiście o celowe „wyeliminowanie się” z kolejnego meczu. Zaistniała sytuacja idealnie oddaje charakter Włochów, podejrzewających wszystkich i wszystko o przekręty, spiskowanie i konspirowanie, zawsze starających się ujrzeć drugie dno. Atmosfera wokół tego meczu była na tyle gorąca, że po spotkaniu doszło do tragicznego incydentu – 10-letni chłopak dźgnął o sześć lat starszego kolegę nożem. Według włoskich mediów, miało to bezpośredni związek z tymże pojedynkiem.

Wiele hałasu… o nic?

Z przebiegu meczu trudno było wywnioskować, iż mieliśmy do czynienia z hitem czwartej najsilniejszej ligi w Europie. Od początku wiadomo było, że w świetle wydarzeń z Pekinu ogromny wpływ na przebieg meczu będzie miał sędzia. Jego wybór wzbudził wiele kontrowersji – Antonio Damato nie prowadził wcześniej spotkania o taką stawkę, z tyloma podtekstami. Dlaczego władze ligi nie postawiły na bardziej uznane nazwiska, takie jak Orsato, Rizzoli czy Tagliavento? Tego nie wiadomo. Arbiter nie poradził sobie zbyt dobrze. Nie panował nad spotkaniem, które zamiast zachwycać piękną grą było co chwilę przerywane jego gwizdkiem, bo aż 41 razy, najwięcej w tej kolejce Serie A, z których siedem kończyło się żółtymi kartkami. Licznik spotkań Juventusu bez porażki nieustannie bije, obecnie zatrzymał się na liczbie 47. Dzierżący rekord Milan nie poległ w kolejnych 58 meczach. To zwycięstwo jest bardzo ważne dla „Juve”, które ostatnio wydawało się drużyną do pokonania – punkty zdobywane z Genoą czy Fiorentiną były wyrywane w cierpieniach. Wiktorię zapewnili „Starej Damie” zmiennicy. Wprowadzony w 78. minucie Martin Caceres wpisał się na listę strzelców już dwie minuty później, natomiast Paul Pogba, który pojawił się na boisku dwie minuty wcześniej od Urugwajczyka ustalił wynik na osiem minut przed końcem.

Ciekawiej dzieje się w Neapolu, gdzie powoli wybucha panika. Wszystko przez wypowiedzi Waltera Mazzarriego, który nie ukrywa, iż po sezonie może odejść z klubu. Takie zdanie wypowiedział jeszcze przed pojedynkiem z mistrzem Włoch. Czy mogło wpłynąć to negatywnie na jego podopiecznych? – Nie miałem chwili wytchnienia od 12 lat. Praca trenera wiąże się z nieustannym stresem. Miałem ofertę przedłużenia kontraktu w zeszłym roku, lecz ją odrzuciłem. Nie podejmę żadnych decyzji przed zakończeniem sezonu. Zależy ona również od mojego zdrowia i samopoczucia – powiedział szkoleniowiec Napoli, który do tej pory podpisywał jednoroczne umowy, nie chcąc wiązać się na dłuższy okres czasu. Bliski rezygnacji był już po Superpucharze Włoch. Jak na razie prezes Napoli, Aurelio De Laurentiis, bagatelizuje sprawę. Jest przekonany, iż zdoła nakłonić Mazzarriego do podpisania nowej umowy.

Antonio Conte i Komnata Tajemnic

Było niemal pewne, iż mecz nie skończy się wraz z ostatnim gwizdkiem Antonio Damato. Przeczucia potwierdziły się w pełni. Jeden z członków sztabu szkoleniowego „Partenopei” tuż przed końcem meczu uderzył stewarda. Kibice Napoli nie okazali się lepsi – zdemolowali toalety na stadionie zalewając je oraz wyrywając drzwi. Klub ma zapłacić 17 tysięcy euro kary, jednocześnie oskarża Juventus o obecność… sekretnych tuneli na stadionie. Miałby się nimi poruszać zawieszony trener Turyńczyków, Antonio Conte, który spotkania ogląda z wysokości trybun i nie może w ich trakcie kontaktować się z ławką rezerwowych. Według „Partenopei” dzięki wspomnianym tunelom miał pojawić się w szatni gospodarzy podczas przerwy. Włoscy kibice odpowiednio skomentowali sprawę.

Juventus również został ukarany po spotkaniu grzywną w wysokości 7 tys. euro za przyśpiewki swych kibiców. – Wezuwiuszu, umyj ich swym ogniem – śpiewali do fanów Napoli. Po meczu zawieszony został również pracownik telewizji RAI.

„Jeden z kibiców „Juve” powiedział reporterowi, że neapolitańczycy „są wszędzie, trochę tak, jak Chińczycy”. Na te słowa dziennikarz oddziału RAI Piemont zapytał: „Jak ich rozpoznajesz, czy po smrodzie?”. (źródło: Sport.pl)

Samo nazwanie hitem takiego spotkania jest dowodem na upadek Serie A. Napoli, które poprzedni sezon zakończyło na 5. miejscu i osłabiło się przed obecną kampanią nagle wyrosło na kandydata do mistrzostwa, jedyną drużynę, która w oczach opinii publicznej mogłaby powstrzymać niezwyciężone Juve. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, iż futbol odgrywał w tym wypadku najmniejszą rolę, a minione wydarzenia zapoczątkowały nienawiść na linii Turyn – Neapol, która może trwać latami.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: