Chelsea United

Przed sezonem pisałem o Chelsea że wątpię, by przeprowadzone przez Romana Abramowicza transfery warte były 25 punktów. Właśnie tylu oczek zabrakło „The Blues” na mecie poprzedniego sezonu do duetu z Manchesteru. Nie należy wyciągać pochopnych wniosków po ośmiu kolejkach sezonu 2012/13, jednak wiele wskazuje na to, iż mogłem się mylić.

Doprawdy zadziwiająca jest przemiana Londyńczyków. Od czasu pojedynku z Arsenalem Chelsea nieustannie przypomina mi Manchester United. Nie mogę uciec od tego wrażenia. Podopieczni Roberto Di Matteo by zwyciężyć robią dokładnie tyle, ile potrzeba, ani mniej, ani więcej. „The Blues” szybko strzelają bramki, by później „zabić” mecz. Właśnie z tym kojarzy mi się ekipa Sir Alexa Fergusona, która potrafi również pokazać odmienną twarz – piękną, kombinacyjną grę, miłą do oglądania nawet dla postronnych kibiców. Właśnie tak widzę Chelsea w tym sezonie. We wspomnianych derbach oddali trzy celne strzały na bramkę Vito Mannone. Zdobyli dwie bramki, obie dosyć szczęśliwe, po rzutach wolnych. Nawet gdy rywale wyrównali, dalej grali swoją piłkę, cierpliwie czekając na okazję. To samo mogliśmy obserwować w meczu z Tottenhamem. Nawałnica „Kogutów” odebrała im prowadzenie tuż po przerwie, lecz Chelsea nie dała się wytrącić z równowagi, nie wpadła w sidła chaosu. Spokojna gra i realizowanie nakreślonego przez Di Matteo planu przyniosły oczekiwane efekty. Jeszcze na początku sezonu w meczu z Wigan „The Blues” prowadzili 2-0 już po siedmiu minutach – inne drużyny rzuciłyby się na rywali, pragnąć poprawić swój bilans bramkowy. Chelsea postąpiła inaczej. Cofnęła się i oddała inicjatywę gospodarzom, do końca pilnując wynik. Przypomnijmy sobie również mecz z Reading, gdzie goście dość niespodziewanie wygrywali do przerwy. Londyńczycy jednak stłamsili ich w drugiej połowie, odrabiając straty z nawiązką. Czyż nie z tego właśnie słyną „Czerwone Diabły”, czyż nie w ten sposób wygrywały z Fulham czy – przede wszystkim – Southampton w tym sezonie oraz wielokrotnie w poprzednich latach?

Ostatnie derby Londynu są dowodem na to, iż wbrew obiegowej opinii lepiej stracić bramkę tuż przed przerwą niż chwilę po niej. Gdyby Tottenham strzelił bramkę pod koniec pierwszej połowy, ich entuzjazm zostałby ostudzony przez 15 minut przerwy, a trener rywali mógłby odpowiednio dopasować taktykę. Od wyniku w trakcie przerwy zależą instrukcje na drugą połowę i cała rozmowa motywacyjna, podejście piłkarzy. Gdy Gallas wyrównał chwilę po wznowieniu gry, „Koguty” niesione dopingiem publiczności oraz zastrzykiem adrenaliny ruszyły do ataku, czego skutkiem była bramka Jermaine’a Defoe.

Chelsea na chwilę obecną wygląda na zespół pełny profesjonalistów, jasno kroczących ku wyznaczonemu celowi. – Spójrzcie na zespół Chelsea – osoby pokroju Johna Terry’ego czy Ashley’a Cole’a – i ujrzycie seryjnych zwycięzców – pisze w swoim blogu na „Daily Mail” Gary Neville. Nie targają nimi pozaboiskowe afery, o co się obawiano. Paradoksalnie, sprawa Johna Terry’ego (Gary Cahill świetnie go zastępuje) może pozytywnie odbić się na zespole, budując w nich poczucie więzi, przynależności. W takich warunkach lubił niegdyś pracować Jose Mourinho, budując mit drużyny jako oblężonej twierdzy.  Wspomniana jedność oraz profesjonalna postawa to również elementarne cechy Manchesteru United, w którym nie słyszy się o spięciach w szatni. W Chelsea takowych nie ma (przynajmniej o nich nie słyszymy), tylko od czasu do czasu wybucha walka z całym otaczającym ich światem.

Mam wrażenie, że jeszcze żadna drużyna nie zmusiła „The Blues” do wzniesienia się na wyżyny ich umiejętności, wyjmując nieszczęsny Superpuchar Europy, w którym wszystko od początku nie szło zgodnie z planem Di Matteo. W końcu któraś drużyna w Premier League musi podnieść poprzeczkę Chelsea – najprawdopodobniej tą ekipą będzie Manchester United, który zawita na Stamford Bridge w następnej kolejce.

Główną przyczyną takiego stanu rzeczy jest kapitalna postawa tria Mata – Oscar – Hazard. Nieustanny ruch i wymiany pozycji sprawiają rywalom nieziemskie zagrożenie. Nawet w chwili gdy Hazard znajduje się nieco w dołku, pierwsze skrzypce gra Juan Mata. Jego inteligencja boiskowa oraz przemieszczanie się pomiędzy formacjami rywala są genialne. – Decyzja o wysłaniu Maty na urlop: mistrzostwo managementu – napisał na Twitterze Michał Okoński i nie sposób się z nim nie zgodzić. Hiszpan po bardzo pracowitym poprzednim sezonie rozkwitł na nowo udowadniając, dlaczego w zeszłej kampanii był jednym z najlepszych, jeśli nie najlepszym piłkarzem Chelsea.

Postawa jego rodaka, Fernando Torresa, może budzić jednak pewne wątpliwości. Może wydać się dziwne krytykowanie napastnika, który zdobył w Premier League już cztery bramki, lecz od zawodnika za którego zapłacono 50 mln funtów (kwestia ceny powraca po raz wtóry) wymaga się więcej. Debata dotycząca jego formy i przydatności do zespołu rozgorzeje w momencie, gdy „The Blues” przestaną seryjnie wygrywać. Daleki jestem od sadzania „El Nino” na ławkę – wspaniale wspomaga partnerów – jednak musi zacząć wykorzystywać sytuacje strzeleckie. Z Tottenhamem powinien strzelić co najmniej jedną bramkę, nie zawsze Mata czy Hazard będą ratować zespół. Zawsze gdy trafia do siatki wydaje się, że zacznie robić to seriami, po czym znowu snajpersko milknie. RDM pole manewru ma niewielkie – Daniel Sturridge nie gwarantuje poprawy sytuacji. Czy Abramowicz w styczniu wygospodaruje finanse na nowego napastnika? Wątpliwe, gdy weźmiemy pod uwagę wpływ Financial Fair-Play.

Fani Chelsea muszą jednak wiedzieć, że kryzys kiedyś musi przyjść. To będzie prawdziwy egzamin dla Roberto Di Matteo, który otwarcie przyznaje, iż „raczej” woli wygrywać 1-0 niż 4-3. Widać to po jego zespole. Włochowi udało się to, czego nie był w stanie dokonać Andre Villas-Boas. Zmienić zespół z bogatą przeszłością i pozbawionej ducha walki w młodą ekipę rozbrajającą kolejnych rywali z zimną krwią, niczym starzy wyjadacze boisk – zupełnie jak Manchester United w ostatnich latach.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: