Nie jest źle, ale może być jeszcze lepiej

Powiedzenie „mądry Polak po szkodzie” zostało po raz kolejny obalone. Polak jest głupi zarówno przed szkodą, jak i po niej. Reprezentacja dalej popełnia takie same błędy jak podczas Euro 2012. Narodowa katastrofa nie przyniosła zbyt wiele pożytku jeśli chodzi o horrendalne momentami odległości między formacjami oraz defensywne stałe fragmenty gry, wołające o pomstę do nieba. Przebieg spotkań z Rosją oraz Anglią był podobny – niezłe pół godziny i strata gola z niczego, po rzucie wolnym, wskutek fatalnego krycia Łukasza Piszczka odpowiadającego za obydwa gole. Dalsza część obydwu spotkań to żmudne gonienie wyniku.

Wstęp jest nieco pesymistyczny by ostudzić sporo rozgrzanych głów, chyba naprawdę wierzących w mit o nadludzkich zdolnościach Anglików, mających być czołową ekipą świata. Z taką grą jaką dzisiaj zaprezentowali goście, nie mają czego szukać na Mundialu w 2014 roku. Samo zakwalifikowanie się będzie sukcesem. Trudno jednak wyobrazić sobie by drużyna z takimi zawodnikami zagrała w przeciągu kilku kolejnych lat tak beznadziejny mecz. „Synowie Albionu” przyjęli taktykę Sunderlandu z meczu z Arsenalem otwierającego sezon w Premier League, czyli cofamy się tak głęboko jak to tylko możliwe, a rywala naciskamy wyłącznie na własnej połowie, broń Boże wcześniej! Paradoksalnie, większy opór Polakom postawiła nawet Mołdawia, sforsowanie jej obrony było prawdziwym wyzwaniem. Jestem niemal pewien, że co najmniej dwa razy trudniejsze od spotkania z Anglią będą pojedynki z Czarnogórą oraz Ukrainą.

Znajduję tylko jedno wytłumaczenie na tak bierną postawę Anglików. Wczoraj wieczorem musieli dostać polecenie od trenerów klubowych by nie przemęczali się zbytnio przed weekendowymi zmaganiami w Premier League. Innej możliwości nie widzę. Tylko co na taką postawę powie Roy Hodgson? Myślałem, że po stracie wyrównującej bramki jego podopieczni ruszą do ataku, by jak najszybciej ponownie objąć prowadzenie. Tymczasem nic takiego nie miało miejsca. Zero reakcji. Cały mecz w jednostajnym tempie.

Trudno ocenić występ Polaków. Ataki układały się dobrze wyłącznie do linii pola karnego. W tych eliminacjach Polacy nie zdobyli ANI JEDNEJ bramki z gry. Padały one po dwóch rzutach karnych, dwóch rzutach rożnych (w ten sposób liczę trafienie Kuby Wawrzyniaka z Mołdawią, które było bezpośrednim następstwem korneru) oraz dośrodkowaniu z rzutu wolnego. Może nie powinno się już mówić, że Polacy są mistrzami kontry, tylko ofensywnych stałych fragmentów gry? Wyłącznie ofensywnych, gdyż w obronie wygląda to tragicznie. Trafienia Rooney’a oraz Glika to piłkarski kryminał negatywnie świadczący o meczu – emocjonujący, lecz nie stojący na najwyższym poziomie.

To jest tragedią reprezentacji, tak samo jak i postawa Roberta Lewandowskiego. Widać, że umie podać (genialne zagranie do Grosickiego!), zastawić się, zgrać piłkę, lecz oczekuje się od niego bramek. To z nich jest rozliczany jako napastnik. Ostatnią strzelił w meczu z Grecją. Tym bardziej nie dziwi mnie nieustanne eksperymentowanie Waldemara Fornalika z ustawieniem 4-4-2. „Lewy” byłby wspaniałym odgrywającym bądź cofniętym napastnikiem, jak na razie to nie jest materiał na typowego snajpera. Nadzieja tkwi w Arturze Sobiechu, że wreszcie ustabilizuje swoją formę, gdyż potencjał do gry w kadrze ma.

Ogromny problem mam z Ludovicem Obraniakiem. Statysta w poprzednich spotkaniach, fatalny podczas Euro dziś spisał się dobrze, nie można było na niego narzekać. Co jest powodem cudownej przemiany? Brak Kuby Błaszczykowskiego? Nie wykluczałbym tej opcji. Nawet na boisku widać, iż panowie za sobą nie przepadają i rzadko podają sobie nawzajem piłkę, zupełnie jakby siebie ignorowali. Ludo potrafi jednak dorzucić piłkę ze stałego fragmentu gry, co w przypadku polskiej kadry jest kluczowe – asystował przy dwóch z pięciu bramek w eliminacjach, to aż 40%. Jesteśmy na tym poziomie, że posiadanie takiej zalety niemal gwarantuje grę w kadrze. Jak na razie to gracz niekoniecznie efektowny, lecz niezwykle efektowny.

Największym odkryciem meczu jest dla mnie Grzegorz Krychowiak. Słysząc pochlebne opinie płynące prosto z Francji zastanawiałem się, czy rzeczywiście jest tak dobry, czy tylko wyróżnia się na tle słabszych kolegów w Reims. Z Anglią zagrał wprost fantastycznie. Aktywny (3 pod względem liczby odbiorów w polskiej drużynie), zaliczył aż sześć przechwytów (najwięcej na boisku), w polskiej ekipie podawał najczęściej i najcelniej (56 podań przy skuteczności 95%). Jakby tego było mało, na osiem długich piłek aż siedem dotarło do celu. Po raz pierwszy możemy mieć do czynienia z prawdziwym defensywnym pomocnikiem, umiejącym nie tylko odebrać piłkę, ale również ją rozegrać. Pamiętajmy też, że Krychowiak ma dopiero 22 lata i spore możliwości rozwoju.

Drużyna pod wodzą Waldemara Fornalika podąża w dobrym kierunku, choć poprawa defensywnych stałych fragmentów gry oraz wykańczania akcji to zadania priorytetowe. Oprócz tego, dałbym opaskę kapitańską na stałe Marcinowi Wasilewskiemu, o którym było wiadomo, iż to prawdziwy lider drużyny, gość z charakterem. To zdecydowanie lepszy materiał na przywódcę niż Błaszczykowski, który do tej funkcji się nie nadaje i co by tu dużo mówić – jest na niej skompromitowany. Do pionu należy ustawić również Łukasza Piszczka i Roberta Lewandowskiego, którzy nieco zbyt bardzo lubią grać wyłącznie między sobą. Fajnie, że mają wypracowane schematy na codziennych treningach, jednak czasem lepszym pomysłem jest poszukanie innego partnera. Niejedna osoba już to mówiła, lecz warto podkreślić to po raz kolejny – wielkie brawa dla Fornalika za odważne decyzje. Nie każdy trener byłby w stanie dać w takim meczu szansę Pawłowi Wszołkowi (zawiódł, lecz warto było zaryzykować), tak samo jak i wpuścić chociażby na końcówkę niespełna 19-letniego chłopaka, Arkadiusza Milika.

Mamy prawo być niezadowoleni z wyniku, gdyż chyba nikt nie spodziewał się tak tragicznej gry Anglików. Dzisiaj powinna dokonać się egzekucja, zadana z zimną krwią. Pamiętajmy jednak, iż w połowie sierpnia, tuż po przegranej z Estonią pięć punktów po pierwszych trzech meczach wzięlibyśmy z pocałowaniem w rękę. Inne wyniki również układają się po naszej myśli, lecz na razie nie patrzmy na nie, nie analizujmy sytuacji w grupie. Mamy swoje do zrobienia, nie musimy oglądać się na rywali, nie trzymajmy kalkulatorów w dłoniach. Na to jeszcze przyjdzie czas.

abilities

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: