Rozsądek kontra nadzieja

Polskie media lubują się w zajęciu nazywanym „kreowaniem atmosfery” przed ważnymi spotkaniami reprezentacji. Wymienianie powodów dlaczego to właśnie TERAZ powinno nam się udać” pokonać Anglików jest na porządku dziennym. Bo mają kilku piłkarzy nieobecnych, konflikty wokół drużyny mogą ją w końcu rozsadzić od środka, bo jest słaba jak nigdy dotąd. Wszystkie argumenty z pozoru są prawdziwe, jednak żaden nie daje nawet cienia nadziei na zwycięstwo Polaków.

Niewykluczone, iż angielska piłka przeżywa jeden z najgorszych okresów w swej historii. To pokolenie na tle innych reprezentacji narodowych prezentuje się wyłącznie blado. Anglicy mają o tym pojęcie. Nie bez powodu twierdzą, iż jedynym graczem, którego mogłyby chcieć Hiszpania czy Niemcy jest Wayne Rooney. Nikt więcej. Dziennikarze zapominają jednak (albo celowo wciskają ludziom kit), że nawet najsłabsza od lat angielska drużyna wygra mecz z Polakami w 9 na 10 przypadków. Na żadnej pozycji nie mamy piłkarza lepszego, może wyłącznie Łukasz Piszczek nie ustępuje zbyt wiele Glenowi Johnsonowi, lecz jak wiadomo gra w Borussii Dortmund a reprezentacji Polski to dwie różne pary kaloszy, których nie wolno porównywać. Nasza „gwiazda”, Robert Lewandowski, wygląda przy Wayne Rooney’u niczym ubogi krewny, na dobrą sprawę jeszcze nic nie osiągnął. Jasne, dzisiaj może mieć miejsce ten mecz numer 10, w którym „Synowie Albionu” polegną na Stadionie Narodowym. Nikt jednak nie będzie mógł powiedzieć, że to przewidział, był tego pewien czy media miały rację podkręcając atmosferę. Będzie to wyłącznie przypadek, spora garść szczęścia, a nawet cud. Przecież Wawrzyniak nie stanie się lepszym bocznym obrońcą od Ashleya Cole’a czy Leightona Bainesa, Marcin Wasilewski nie wskoczy na poziom Joleona Lescotta, a Grzegorz Krychowiak nie będzie następnym Stevenem Gerrardem.

Inna sprawa, że Anglicy są niepotrzebnie przez nas demonizowani. Nie jest to europejska czołówka, co najwyżej górna strefa stanów średnich. W historii reprezentacyjnej piłki nożnej obie nacje znaczą mniej więcej tyle samo. Miały swój epizod na szczycie lub nieopodal i z niego wypadły. Nikt już nie pamięta, do ilu ćwierćfinałów dobili się Anglicy, ile razy odpadali w serii rzutów karnych. Historię piszą zwycięzcy. Liczyć mogą się również medale Mundiali. Nic więcej. Miejsce poniżej trzeciego nie jest żadnym sukcesem. Patrząc na to w ten sposób, nasi dzisiejsi rywale w skali światowej nie są nikim wielkim.

Nie znaczy to, że skreślam Polaków przed dzisiejszym meczem. Nadzieja to słowo na dzisiaj. Powiedzenie „nadzieja matką głupich” jest prawdziwe, lecz również o to chodzi w piłce nożnej. Chłodne kalkulacje czasem warto odłożyć na bok, zwłaszcza gdy chodzi o reprezentację, jedyną rzecz, która w tym kraju łączy miliony ludzi. Nie wszystkich rzecz jasna, bo napisanie tego byłoby naiwnością. Dlaczego by się nie połudzić, chociaż przez chwilę? Futbol to nie tylko statystyki, liczby obrazujące wartość piłkarzy. Chciałbym tylko, by w przyszłości mainstreamowe media przekazywały prawdziwy obraz sytuacji. By nie sprawiały, iż postronny kibic będzie miał ochotę polecieć do bukmachera stawiać kilku stówek na zwycięstwo Polaków. Czy proszę o tak wiele?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: