Bitwa upadłych gigantów

Wspomnienia półfinałowych bitew w Lidze Mistrzów są odleglejsze niż kiedykolwiek. Trudno uwierzyć, iż od tego czasu minęło niemal dziesięć lat. W tym czasie San Siro ze świątyni, piłkarskiej La Scali stało się skansenem futbolu. Milan i Inter nie walczą już o triumf w Lidze Mistrzów, wręcz przeciwnie. „Rossoneri” modlą się, by sezon zakończyć miejscem na podium, dającym prawo gry w najbardziej elitarnej lidze świata. Inter chce powrócić do tych rozgrywek ledwie dwa lata po ich wygraniu. Jeśli dodamy do tego fakt, iż do wczoraj sprzedano niecałe 67 tysięcy biletów, mamy pełen obraz klęski jaka nawiedziła Mediolan.

Mimo zmniejszenia pojemności stadionu na ten do 74 tysięcy krzesełek trudno oczekiwać, by został wypełniony po brzegi. Derby przestały elektryzować nawet fanów Serie A, ekscytują się nimi wyłącznie fanatycy pamiętający okres świetności podupadłych gigantów. Nawet włodarze Milanu zdali sobie sprawę, że trudno będzie zapełnić stadion na najważniejszy jak do tej pory mecz tego sezonu. „Bez Ciebie derby nie mają sensu”, przekazywał kibicom Massimo Ambrosini. Stephan El Shaarawy mówił „bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy Twojej pomocy”, personalizując przekaz do każdego z osobna.

Teoretycznym gospodarzem jest Milan, lecz najpóźniej do 2017 roku zniknie określenie „teoretyczny” – Inter posiada ambitny plan wybudowania nowego obiektu, właściciele Milanu jak na razie nie wydają się posiadać żadnego planu w tym zakresie. Obydwa zespoły znajdują się w okresie transformacji. W przypadku gospodarzy była zbyt gwałtowna, by nie odbiła się w jakikolwiek sposób na całej drużynie. W ekipie „Nerazzurri” przebiegła spokojniej, lecz kulminacja również miała miejsce tego lata. Odeszli bohaterowie magicznego sezonu 2009/10, uwieńczonego potrójną koroną – Julio Cesar, Lucio oraz Maicon. Mniej spokojnie było na ławce trenerskiej. Andrea Stramaccioni rządzi szatnią dopiero od kwietnia, choć zdołał już pokonać Milan.

Pogłoski mówiące o odmłodzenie obydwu zespołów nie są tak prawdziwe, jakby to się mogło wydawać. Awizowane przez „La Gazzettę dello Sport” jedenastki mają średnią wieku w wysokości odpowiednio 26,5 lat oraz 28,6. Powiewu młodości trudno wyczekiwać z kierunku ławki rezerwowych, choć na największą gwiazdę tych derbów kreowany jest 19-letni Stephan El Shaarawy. „Faraon” imponuje formą od początku sezonu, to jego kapitalny rajd wydatnie pomógł Milanowi w pokonaniu Zenita Sankt-Petersburg.

Z drugiej strony mamy Antonio Cassano; człowieka, który po raz pierwszy zagra przeciwko swojemu byłemu klubowi. Swoimi wypowiedziami po przejściu do Interu zaprzepaścił całe uwielbienie, jakim niegdyś darzyli go kibice z Curva Sud. Można w ciemno zakładać, iż to jego osoby będzie dotyczyć jakiś element przedmeczowej oprawy. Wystarczy sobie przypomnieć powitanie Leonardo, byłego trenera obydwu klubów.

Dzisiejsza sytuacja jest o tyle nietypowa, iż w dotychczasowej historii niemal zawsze jedna drużyna była we włoskiej czołówce. Jeśli jednym wiodło się gorzej, to drudzy przeżywali lepsze dni. Tylko trzy razy w historii (wyłączając dwa spadki Milanu) zdarzyło się by obydwie drużyny kończyły sezon poza pierwszą piątką. Na chwilę obecną nikt nie podejrzewa, by w którejkolwiek części Mediolanu świętowano mistrzostwo w maju 2013 roku. W tym sezonie obydwie drużyny na San Siro przeżywały katusze, przegrywając z kim popadnie – Hajdukiem Split, Sieną, Sampdorią, Atalantą oraz Romą. Zremisować zdołały również Rubin Kazań, Vaslui i Anderlecht. Dopiero niedawno widownia na mediolańskim gigancie obserwowała triumfy gospodarzy, z Cagliari oraz Fiorentiną.

Co ciekawe, żadne derby od 19 spotkań nie zakończyły się remisem. Zwycięstwa najczęściej idą seriami – ostatnie dwa razy triumfował Inter, wcześniej trzy razy z rzędu wygrał Milan i znowu na odwrót. Wydaje się, iż obydwie drużyny wygrzebały się z dołka w jakim były na początku sezonu, lecz może to być wyłącznie złudzenie. Za wcześnie na to, by głosić tego rodzaju sądy. Zwycięstwo bardziej potrzebne jest Milanowi, znajdującemu się w tabeli pięć punktów za lokalnym rywalem, z toporem wiszącym nad karkiem Maxa Allegriego, trenera gospodarzy.

Mniejsza niż zazwyczaj obecność gwiazd na boisku wcale nie oznacza niższego poziomu sportowego lub braku emocji. Cały czas mowa o derbach miasta które najczęściej, bo aż 10 razy w historii witało Puchar Mistrzów na swoim terenie. Pierwszego miasta, w którym mieszczą się dwa kluby, które sięgnęły po najcenniejsze trofeum.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: