Pokerowy ruch

Jose Mourinho zagrał va banque. Odesłanie na ławkę rezerwowych Sergio Ramosa oraz Mesuta Ozila po ostatnich nieudanych spotkaniach stanowiło – niezależnie od tego jak Portugalczyk tłumaczył ich nieobecność – wotum nieufności wobec ich postawy oraz kolegów w drużynie. Ledwie kilka minut dzieliło „The Special One” od porażki i znalezienia się w ogniu krytyki mediów oraz kibiców. Dzięki zaskakującej końcówce ponownie kupił sobie fanów oraz uciszył krytyków mówiących o kryzysie. Lepszej odpowiedzi jego zespół udzielić nie mógł. Niewykluczone, że piłkarze odzyskają wiarę w swoje umiejętności oraz Mourinho. Setne zwycięstwo Realu Madryt w Lidze Mistrzów nie mogło przyjść w bardziej dramatycznych okolicznościach.

Porażka z Manchesterem City byłaby kolejnym niezbitym dowodem na niesprawiedliwość futbolu. Cała drużyna zasłużyła na zwycięstwo, choć bramki były pochodnymi indywidualnych przebłysków – Marcelo niejednokrotnie strzelał z dystansu, Karim Benzema przełamał się w najodpowiedniejszym momencie, a Cristiano Ronaldo dał sobie oraz kibicom Realu powód do uśmiechu, którego tak brakowało na Santiago Bernabeu w ostatnich dniach. Radość Mourinho, piłkarzy oraz fanów, którzy momentami wreszcie nie zachowywali się jakby byli w teatrze stanowi dobry prognostyk przed kolejnymi spotkaniami, pozwoli oddzielić grubą kreską poprzednie niepowodzenia. Istnieją również powody do zaniepokojenia. Są nimi słabsze występy Gonzalo Higuaina, Ikera Casillasa czy niemożność sforsowania defensywy „The Citizens” przez tak długi okres czasu. Ponadto nie wolno zapominać o defensywnych stałych fragmentach gry, z którymi ewidentnie jest coś nie tak. W takich okolicznościach tworzą się prawdziwe drużyny – w czasach kryzysu, nie gdy zwycięstwo goni zwycięstwo. Nie znaczy to że domniemany podział w szatni na grupę „hiszpańską” i „portugalską” zostanie zburzony i w szatni nastanie sielanka, lecz dobra atmosfera to pierwszy krok do normalności.
Przy okazji Cristiano Ronaldo chyba raz na zawsze udowodnił, że nie zawodzi w ważnych meczach. Owszem, w Manchesterze United oraz na początku przygody w Madrycie najczęściej przechodził obok takich spotkań i wtedy krytyka była w pełni uzasadniona. Z czasem to jednak się zmieniło – trafienia ze spotkań z Barceloną wzmocniły go, wydaje się mocniejszy psychicznie, zaczął strzelać również w decydujących fazach Ligi Mistrzów. Szumne przedmeczowe zapowiedzi Mourinho („ujrzycie najlepszy Real”) wbrew oczekiwaniom okazały się prawdziwe. Portugalczyk musi się zmierzyć z „klątwą” Beli Guttmana, do którego jest czasem porównywany. Legendarny węgierski szkoleniowiec wyznawał zasadę: trzeci sezon jest fatalny. Tylko raz zdarzyło mu się pracować trzy lata w jednym klubie, z tego powodu co chwila obejmował nowy zespół. Mourinho dopiero po raz drugi w swej karierze zaczyna trzeci sezon. Wspomnień nie ma najlepszych, gdyż już na jego początku został wyrzucony z Chelsea. Nikt nie ma jednak wątpliwości, że nawet jeśli nie uda się odrobić pokaźnej straty do Barcelony w Primera Division, to zwycięstwo w Lidze Mistrzów osłodzi wszystkie poprzednie niepowodzenia. Portugalczyk w tym celu zawitał na Santiago Bernabeu i trudno podejrzewać by skonał dopóki nie dopnie swego. Tak ambitny człowiek nie mógłby znieść takiej rysy w swoim CV.
Mourinho twierdzi, że „odzyskał drużynę”. To spotkanie miało dać również odpowiedź na pytanie: czy Manchester City jest drużyną z krwi i kości? Niektórzy eksperci powątpiewali twierdząc, że to bardziej zlepek indywidualności. Do tej pory Roberto Mancini nie wiedział ile tak naprawdę dzieli jego drużynę od czołówki, którą dziś tworzy Real oraz Barcelona. Dziś już wiemy, że City jeszcze nie dorosło do bycia faworytem Ligi Mistrzów, lecz w pojedynczych spotkaniach jest w stanie zagrozić nawet hiszpańskim gigantom. Na boisku było widać, że to dopiero drugi sezon w najlepszej lidze świata. Brak doświadczenia aż bił po oczach. Angielski zespół po strzelonych bramkach zachowywał się niczym polska drużyna – bronił się zdecydowanie za głęboko, we własnym polu karnym, oddając pole rywalowi. Takie porażki jak z Realem są niezbędne, by ekipa Manciniego wzbiła się na wyższy poziom. Różnica między ligą angielską a Champions League jak widać jest ogromna, zawiódł nawet ten, który zazwyczaj się nie myli, czyli Vincent Kompany.
Przeszłość Roberto Manciniego każe się zastanowić, czy jest odpowiednim człowiekiem na odpowiednim miejscu – nawet w Interze Mediolan nie miał problemów ze zwyciężaniem Serie A, w Europie jednak zdecydowanie mu się nie wiodło. Szejkowie marzą o zdobyciu Ligi Mistrzów, lecz muszą uzbroić się w spore pokłady cierpliwości. Tej z pewnością nie będzie miał Jose Mourinho, czekający na przejście do historii.

 

 

 

2 comments
  1. I actually think this specific post , “Pokerowy ruch One game,
    one passion”, truly enjoyable plus it was indeed a great read.
    Thank you-Chelsey

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: